Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

niedziela, 25 maja 2014

W Toruniu nie mogło się udać


Inwestycja którą od kilku tygodni zachwycają się miłośnicy 
architektury została zrealizowana w Szczecinie.
Nie mogła powstać w Toruniu.


Z kilku powodów Toruń nie był zainteresowany powstaniem obiektu tej rangi co Filharmonia Szczecińska:


fot: Adam Słomski, Urząd Miasta Szczecin (więcej: culture.pl)


1. Koszty


Dla Torunia taka inwestycja byłaby zbyt tania. Filharmonia Szczecińska kosztowała tylko 125 mln zł. Jesteśmy co prawda o połowę mniejszym miastem, ale mamy zdecydowanie więcej melomanów niż Szczecin, zwłaszcza tych dojeżdżających z Bydgoszczy i innych miast.

Sam projekt toruńskiej sali koncertowej na Jordankach kosztował więc kilkanaście milionów, budowa obiektu bez wyposażenia pochłonie 200 mln zł, łączne koszty wraz z wyposażeniem zamkną się pewnie w kwocie 280 mln zł (ale znaleźliśmy oszczędności - na podatku VAT). W Szczecinie na wyposażenie składają się między innymi wykonane na zamówienie unikalne posadzki czy fotele; myśmy jeszcze nie zdecydowali czy panele zamówimy w OBI czy Castoramie. Patrzymy bowiem na tę inwestycję naszym gospodarskim okiem. Wiemy więc także, że złoty sufit Filharmonii Szczecińskiej to fanaberia i dlatego zamówiliśmy ważony 200 ton ruchomy sufit za kilkadziesiąt milionów. Dzięki temu w naszej sali koncertowej być może będą mogły odbywać się koncerty muzyczne (w Szczecinie akustyka nie była przedmiotem ustaleń biegłych).



2. Awangarda i estetyka

Marek Żydowicz w wywiadzie dla toruńskiej Gazety Wyborczej stwierdził, że po obecnych torunianach zostanie tylko wstyd. Czyżby? Mierzymy znacznie wyżej: chcemy aby pozostał po nas obciach.




Duet Zaleski-Całbecki będzie próbował przekuć projekt sali koncertowej na Jordankach w sukces. Radni Torunia z rzekomo opozycyjnej wobec prezydenta partii poparli budowę sali na Jordankach mimo że koalicjant prezydenckiego Czasu Gospodarzy wstrzymał się od głosu.

Próba metamorfozy toruńskiego kiczu w arcydzieło awangardy będzie więc jeszcze większym obciachem niż budowa nowego mostu w najszerszym miejscu Natura 2000 doliny Wisły - tak aby był najdłuższy, najdroższy i najbardziej uciążliwy dla środowiska a jednocześnie nic nie łączył poza działkami ogrodniczymi.


3. Tożsamość

Nie potrafimy odnaleźć się we współczesności. Stajemy się żywym skansenem miejskim, w którym czas nie płynie: zatrzymał się wraz z nastaniem epoki wielkiego demiurga, gospodarza rzeźbiącego w kiczu swe megalomańskie epitafium. Gubimy się w prowincjonalnych fantazjach.

Toruń nie potrzebuje sali koncertowej. Nam potrzebna jest sala "uniwersalna", do zastosowania "ogólnego i specyficznego", spełniająca funkcje "wszystkie" a zarazem "dowolne". "Wszechstronna". O stylistyce "nowoczesnej a zarazem osadzonej w tradycjach gotyckiego miasta".

Jednym słowem, poszukiwaliśmy kolejnego kosztownego bibelota, który upiększyłby nasze inwestycyjne "rokokoko"; nie wiedząc czego chcemy zabraliśmy się za inwestycje dwukrotnie droższą niż w dwukrotnie większym od Torunia Szczecinie.

Nic więc dziwnego, że nie znaleźliśmy tego co szczecinianie. Nie szukaliśmy tam gdzie oni.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz