Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

sobota, 17 stycznia 2015

Oh là là, czyli Czas Mieszkańców głosuje za budżetem




Interesujące są komentarze do tego wpisu (pojawiły się na fejsie Giedrysa). W skrócie: Arkadiusz Brodziński i Hubert Stys odczuli satysfakcję (oczywiście każdy na swój sposób), ale nie była ona nawet w połowie tak duża jak satysfakcja niedoszłego kandydata na prezydenta. Robert Czekański znakomicie sprawdził się w roli osoby powtarzającej "a nie mówiłem", a Jarosław Jaworski jak zwykle wykorzystał okazję by wziąć w obronę pokrzywdzonego prezydenta Michała Zaleskiego (tym razem pod pretekstem, że broniłby go tak gorliwie jak każdej ofiary idiotycznego porównania do Hitlera, ale zagrał to cholernie przekonująco. Życiowo wręcz).

Nietrudno zauważyć kogo zabrakło w dyskusji na fejsie. Nie doczekaliśmy się głosu Czasu Mieszkańców, którzy tak gorąco deklarowali swoją "partycypację" w życiu miasta.

Oh là là.

* * * 

Zwycięzcy nie muszą odpowiadać na zarzuty frustratów, chciałoby się powiedzieć. Sam pasuję jednak wyłącznie do grona przepełnionych goryczą frustratów więc spróbuję choć na chwilę podtrzymać rozpoczętą przez Wojciecha Giedrysa rozmowę tym bardziej, że CzM najchętniej uznałby ją za zakończoną.



* * *

Giedrys pyta wprost: czy poparcie budżetu miasta przygotowanego przez koalicję PiS+PO+PSL (aka Czas Gospodarzy) jest dobrym posunięciem ze strony Czasu Mieszkańców:

Ile za to poczucie, ten spokój Michała Zaleskiego zapłacą mieszkańcy, za te ochłapy rzucone radnym, które zaspokoiły głód ich sukcesu, głód realizacji drobnych wydatków, ich zachcianek, którymi tak pięknie się brzydzili w kampanii wyborczej? Ile za ten komfort jest w stanie zapłacić Michał Zaleski z naszych pieniędzy? 

Ze sformułowanego w ten sposób pytania jasno wynika odpowiedź. Giedrys trochę się potem waha pisząc, że rola opozycji nie polega na negowaniu wszystkich posunięć władzy, ale wydźwięk jego wpisu jest dość jednoznacznie krytyczny.

* * *

A więc "ile kosztuje poparcie budżetu"? Nie interesują mnie plotki, chciałbym poznać fakty, liczby.

Liczę na wypowiedź ze strony Joanny Schering-Wielgus i radnych Czasu Mieszkańców. Wiecie już ile? Pytam poważnie. Chciałbym wiedzieć kiedy nam, swoim wyborcom, przedstawicie syntetyczną informację z danymi i krótką informacją o metodologii ich przygotowania. Oczekuję szczerej odpowiedzi w jakim terminie można się spodziewać komunikatu o pierwszym sukcesie waszej działalności w nowej radzie.

Nie interesuje mnie polityczna kuchnia tylko sam jej efekt: ile-za-ile.

* * *

Joanna na fejsbuku zamieściła zdjęcie jakim dzieli się Siskom z Warszawy: 20-pasowa arteria w Buenos Aires została zwężona i odkorkowana dzięki wprowadzeniu magistrali dla komunikacji publicznej. Wspaniałe, prawda?

Joanna, dlaczego więc poparliście politykę budżetową zakładającą budowę Trasy Wschodniej oraz budżet w którym są wielkie drogowe inwestycje idące w zupełnie innym kierunku niż w boskim Buenos?

Dlaczego nie próbujecie zaznaczyć swojej obecności w radzie konsultując budowę Trasy Wschodniej i jej połączenia z Trasą Średnicową, które jest problemem dla mieszkańców Rubinkowa?

Natalia Waloch-Matlakiewicz w swoim komentarzu na fejsie Giedrysa zabrała głos w imieniu chowającego głowę w piasek Czasu Mieszkańców i odpowiedziała Wojtkowi:

Natalia Waloch-Matlakiewicz: Wojciech, uważam, że jednak trochę przesadzasz. Piszesz o CzM tak, jakby co najmniej wszyscy liderzy wzięli po posadzie w miejskich spółkach i wówczas potulnie zamknęli usta. Rozumiem, jakie masz oczekiwania wobec opozycji, ale weź pod uwagę, że te żółtodzioby weszły do polityki dwa miesiące temu. I rozumiem, że to nie do końca usprawiedliwienie, bo skoro weszły, to powinny być kompetentne, ale jednak to jest okoliczność nie do zbagatelizowania. Moim zdaniem jednak ich zglanowałeś niewspółmiernie do faktów. Media mają być krytyczne, kontrolujące i upierdliwe, ale topienie w łyżce wody to trochę jednak inny sport. Abstrahuję już od tego, że bycie opozycją to niekoniecznie tylko rąbanie kontry gdzie i kiedy się da.

Doprawdy? To jest problem kompetencji lub ich braku? I zglanował ich niewspółmiernie do faktów? A fakty to są dla ciebie zdjęcia z Buenos wklejone na fejsbuku, zaś sposób głosowania nad wielkimi inwestycjami drogowymi w radzie "to niekoniecznie"? Oh là là

Z jednym się nie pogodzę, tzn. z istnieniem dwóch równoległych światów w polityce: na fejsie i podczas kampanii wyborczej, a potem podczas głosowania w radzie miasta.

(Mamy już taki oportunistyczny partyjny byt dwojga nazwisk: Paweł Gulewski Prywatny i Paweł Gulewski Public Person. "Więcej dla Bydgoskiego" ich takich nie potrzeba, czy to na fejsie czy w radzie miasta).

* * * 

Chciałbym usłyszeć komentarz ze strony radnych Czasu Mieszkańców do krytycznego wpisu Wojciecha Giedrysa, a tymczasem spotyka mnie to samo, co zawsze gdy sam krytykuję władze miasta: cisza.

Gdy już uporamy się z trudnymi zagadnieniami, mam nadzieję, że przejdziemy do swobodnej dyskusji nad tezą w jaki sposób dotychczas radni wszystkich opcji załatwiali przegłosowanie swoich obietnic wyborczych u prezydenta i czym różni się wasze postępowanie od ich praktyki. To może być wstęp do szerszych rozważań na temat zmian systemowych o których jeszcze niedawno zapewniała nas Joanna w wywiadzie w Pomorskiej.

Nie chcę mówić CzM jak mają robić politykę bo to jest ich polityka a nie moja. Mam jednak prawo do swojej politycznej oceny ich postępowania i zamierzam z niej skorzystać podobnie jak Wojciech Giedrys. Nie będzie to ocena moralna tylko pragmatyczna, tzn. biorąca pod uwagę skutki i konsekwencje polityczne i merytoryczne podjętej decyzji.

* * *

Uważam poparcie budżetu koalicji przez Czas Mieszkańców za decyzję totalnie głupią. Daliście im to, co chcieli, prawie za darmo. To jest tak wulgarne i jednocześnie tak prozaiczne i prawdziwe jak oddanie przez nastolatkę cnoty za smartphone'a czy za zakupy w galerii handlowej. Mam z tym problem osobisty.

7 komentarzy:

  1. hola hola, nie odczułem satysfakcji. Proszę też nie umieszczaj mnie w jednej linijce z Brodzinskim, który każdym sowim wpisem robi wiochę, że aż prawie nikt z nim nie polemizuje (klasyka: o Frąckiewiczu ciągle to samo, teraz mała odmiana - Zaleski to Hitler, hmm, może zapomnijmy już o tym panu z DWP, w którym na marginesie nikt go oczywiście nie uważa). Wracając do myśli - odczułem smutek i umieściłem to na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to jest DWP? Czy to ma coś wspólnego z HWDP?

      Usuń
    2. tak, w wydaniu Brodzinskiego znaczy to dokładnie to samo haha. Widzę nie śpisz, to powiem: nie mówiłem - ale wiesz o czym: że pokładałeś zbyt wielkie nadzieje w CzM i robiłeś im wiele łask. Przestrzeliłeś, of course, i to już kolejny raz (wczesniej łudziłeś się PO) Przestrzegałem, ze swojego doświadczenia: nikt nie będzie reprezentował Ciebie lepiej niż ty sam. Z drugiej strony postępowanie CzM mnie nie dziwi - mają już spore poparcie niezadowolonych i wyprodukowali swoich wiernych, teraz walczą o dostęp do mediów Zaleskiego i konfitur władzy, przy okazji upodabniając się do niego. Życie.

      Usuń
    3. "Przestrzegałem, ze swojego doświadczenia: nikt nie będzie reprezentował Ciebie lepiej niż ty sam." - zawsze odpisywałem ci w ten sam sposób, tzn. że rozczarowania są wpisane w politykę. W wyborach samorządowych chciałem świadomie wybrać kto mnie tym razem rozczaruje, w wyborach parlamentarnych nie mam zamiaru.

      Usuń
    4. cudaczna konstrukcja: wybrać świadomie rozczarowujących. Mimo wszystko wyglądało to inaczej, nie będę szukał cytatów. Nieważne. Trudno mi się zgodzić z faktem, że wybór w demokracji sprowadza się do wyboru rozczarowującego. wniosek wyciągam inny w oparciu o klasyka: nie palcie komitetów, zakładajcie swoje.

      Usuń
  2. Czm komentował na profilu "Teka Toruńska" na FB

    OdpowiedzUsuń