Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

piątek, 12 października 2012

To nie są inwestycje

W konkursie na promocję Torunia w książce Pera Jonssona wybrano najlepsze pomysły. Miejsce III - praca pt. "Michał Zaleski słucha Pera Jonssona". Miejsce II - "Per Jonsson słucha Michała Zaleskiego". Miejsce I - "Michał Zaleski". Czas więc opowiedzieć, jak wyprowadzane są z Torunia setki milionów złotych. Czas na gospodarza.

Największe toruńskie inwestycje to obecnie: Most na Wschodniej, Trasa Średnicowa (I i II etap), BiT City i tramwaje, Hala Sportowa na Bema, Sala Koncertowa na Jordankach, rewitalizacja Młyna na Kościuszki. Pomimo tego, że mamy rok 2012 stan przygotowania i zaawansowania tych przedsięwzięć jest opłakany, ale w końcu żyjemy w "Czasach Gospodarzy".

Źródło: czasgospodarzy.pl (przed wyborami znajdował się tu chyba jakiś program)

Doliczyłem się, że łączna wartość tych największych inwestycji wynosi 1701 mln złotych. Dofinansowanie ze źródeł zewnętrznych wynosi 728 mln zł, zaś wkład własny gminy to, bagatela, 973 mln zł. Do każdego euro pozyskanego z Unii dorzucamy więc 1.33 euro z własnej kieszeni.

Ten gigantyczny, a zarazem absolutnie idiotyczny plan inwestycyjny w przeliczeniu na mieszkańca ma wartość 8.5 tys. zł (1701/200). Każdy obywatel Torunia zapłaci za jego realizację z własnej kieszeni około 4.9 tys zł - nie licząc odsetek od długu publicznego, który przy okazji powstanie. Obciążenie finansowe programem Zaleskiego na który składa się dużo więcej mniejszych inwestycji wynosi dla przeciętnej, czteroosobowej rodziny z Torunia minimum 20 tys zł. (Co ciekawe, w tej kwocie minimum 7 tys zł. wynika wyłącznie ze zmiany lokalizacji mostu na gorszą dla mieszkańców i gospodarki, czyli wariant "Wschodnia").

Tak żyje się w czasach gospodarzy. A jakie są bezpośrednie skutki realizacji gospodarskiej wizji dla mieszkańców? Przez ostatnie 8 lat obserwujemy bowiem  jedynie skutki polityczne: Czas Gospodarzy zabiera nam coraz więcej czasu wygrywając kolejne wybory, Marian Frąckiewicz jest nie tylko "obrońcą spółdzielczości" i wojownikiem o "bezpłatną obwodnicę", ale również "pozyskuje środki europejskie" (w kampanii wyborczej do senatu). Michał Zaleski epatuje zaś rosnącym udziałem inwestycji w budżecie Torunia (to już 45% budżetu czy więcej?), a gdyby mu pozwolić chętnie przemilczałby problem długu publicznego, który tworzy realizując swoje wizje na krechę.

* * *

Bezpośredni efekt inwestycji Zaleskiego dla Torunia jest zgoła odwrotny niż Zaleski twierdzi. Nie jest nim "pozyskanie pieniędzy z zewnętrz" tylko wyprowadzenie ich z kieszeni Torunia na zewnątrz. To będzie  ponad miliard złotych w ciągu około 12 lat, od czego dodatkowo zapłacimy jeszcze odsetki przez kolejne dekady.

Weźmy na przykład most za ponad 700 mln zł, z czego ponad 400 mln zł zapłacimy z naszego budżetu. Kontrakt z firmą Strabag zobowiązuje nas do zapłaty 548 mln zł korporacji, której polska siedziba znajduje się w Pruszkowie. Dzięki zyskom z takich kontraktów, jak ten toruński, Strabag wybudował nowoczesną siedzibę. Wybudował ją w Pruszkowie pod Warszawą. Nie w Toruniu.


Młyny Rychtera na Kościuszki przebudowuje firma Pol Aqua. Adres? Wilanów Office Park, ul. Branickiego w Warszawie. Siedziba? Na zdjęciu poniżej:


Kto wybuduje dwa etapy Trasy Średnicowej? Może szwedzka firma Skanska, która wybudowała fragment ul. Curie-Skłodowskiej? Radnym Czasu Gospodarzy podaję adres centrali: ul. Gen Zajączka 9, Warszawa. A może Budimex, który wygrał przetarg na projekt i budowę nowej linii tramwajowej na UMK? Stawki 40, Żoliborz, Warszawa.

Toruńskie pieniądze inwestowane są około 190 km na wschód do Torunia. Tam trafia majątek mieszkańców miasta, tam będziemy spłacać nasze zadłużenie. Dzięki takim toruniom z całej Polski w Warszawie powstają biurowce dla firm i apartamentowce dla menadżerów. Średnie wynagrodzenie w stolicy jest prawie o połowę wyższe, a bezrobocie niewielkie, szanse na awans zawodowy i karierę kilkukrotnie większe niż w Toruniu.

Do każdego euro jakie "pozyskujemy z zewnątrz" dokładamy około 1.33 euro z własnej kieszeni. Te wywalczone przez Michała Zaleskiego i Mariana Frąckiewicza pieniądze (z Unii Europejskiej i od banków, bo w budżecie ich nie ma zbyt wiele) trafiają następnie do Warszawy i innych dużych miast w Polsce, a także w Europie. Tak się bowiem składa że na polskim rynku budownictwa drogowego polskie firmy bankrutują (PBG, Poldim, kłopoty Polimexu), a koncerny zagraniczne całkiem słusznie upominają się o jasne zasady gry w Komisji Europejskiej (John Sisk z A1). Poczekajmy, aż kłopoty dopadnie sektor budownictwa mieszkaniowego; jeśli tak się stanie gospodarka przeżyje wstrząs, który będzie miał istotne skutki dla wzrostu gospodarczego.

Spółdzielcza ekipa z Czasu Gospodarza realizuje świetny program inwestycyjny, który podtrzymuje koniunkturę budowlaną. Tak, to jest świetny program. Tylko nie dla Torunia. Może dla Warszawy, może dla Europy, ale nie dla mieszkańców naszego miasta.

Ktoś nam daje 1 euro. Zaleski z Frąckiewiczem cieszą się jak dzieci, bo dzięki tej unijnej propagandzie wygrają kolejne wybory. Po czym my, mieszkańcy Torunia, oddajemy to 1 euro... Nie, zaraz! Oddajemy 2.3 euro plus jeszcze odsetki i przekazujemy do Warszawy i innych dużych miast w Polsce. A potem znów głosujemy na Zaleskiego i Frąckiewicza w kolejnych wyborach. Jaki zysk przynoszą miastu te inwestycje? O tym Zaleski z Frąckiewiczem i Fiderewiczem mówią bardzo niewiele.

* * *

Mimo wszystko (tzn. mimo braku sympatii dla tego garnituru politycznego wyciągniętego z szafy w Cepelii) jest mi trochę przykro, że prezydentem mojego miasta jest facet, który nie wie, co to jest inwestycja i dług publiczny. Inwestycja nie polega na wydaniu pieniędzy. Inwestycja nie kończy się na budowie, ona się w tym miejscu zaczyna. Użytkowanie obiektów powinno być opłacalne dla gospodarki i społeczeństwa, wynikać z potrzeb i oczekiwań obywateli miasta. 

Jaka jest opłacalność mostu na działki ogrodnicze? Jaki jest sens innych wymyślonych przez pana inwestycji, prezydencie Zaleski? Czy pan naprawdę nie rozumie, że o "halach sportowych i salach koncertowych" to pan mógł mówić w czasach dobrej koniunktury, ale nie po 2008 roku, gdy na świecie rozpoczął się kryzys,  w Polsce mamy spowolnienie gospodarcze, a w województwie kujawsko-pomorskim drugie najwyższe w Polsce bezrobocie?

W dzisiejszej wyborczej Zaleski po raz kolejny twierdzi, że "pożycza na inwestycje"; redakcja GW zastanawia się natomiast czy "Toruń inwestuje z głową". Jeśli nie do końca rozwiałem wasze wątpliwości to proszę o uwagi w komentarzach, zwłaszcza o spodziewanych korzyściach z tych spółdzielczych inwestycji oraz ich efekcie gospodarczym i społecznym (jakoś mi zawsze najwięcej ciekawych rzeczy przychodzi do głowy w dyskusji, więc zachęcam do rozmowy i dzielenia się swoimi interesującymi przemyśleniami).

Teraz natomiast chciałbym wymienić kilka największych "inwestycji drogowych" Michała Zaleskiego:

- opóźnienie budowy mostu na około 8 lat
- pozbawienie Torunia głównej arterii w osi Pn-Pd (Trasy Nowomostowej)
- pozbawienie Torunia połączenia z A1 na Łódź w osi nowego mostu
- pozbawienie ciągłości przebiegu głównej miejskiej arterii w osi Wsch-Zach (Trasa W-Z)
- zablokowanie budowy drugiej arterii W-Z (Trasa Kościuszki)

O sukcesach Michała Zaleskiego najlepiej opowie on sam:

- "drogi pochłonęły 919 mln zł (...), 407 mln budowa mostu (...) za te pieniądze udało nam się min. zmodernizować wiadukt na Kościuszki, ulicę Bydgoską, ulicę Olsztyńską, Szosę Lubicką, ul. Szeroką i Królowej Jadwigi, Mickiewicza i Średnicową Podgórza".

Tyle o drogach Zaleski. Tyle, czyli co? Średnicowa Podgórza ("spółdzielcza obwodnica" przez tereny miejskie - równoległa do tranzytowej trasy poligonowej S10 poza terenem zurbanizowanym, groteska). Olsztyńska? Ten kawałek do Carrefoura? Przecież dalej potrzebny jest wiadukt za kilkadziesiąt milionów złotych nad torami kolejowymi, to jest inwestycja. Szeroka? Mickiewicza? Gospodarzu, nie ośmieszaj się. Jak skończyłeś rewitalizację Starówki to sklepy zaczęły z niej uciekać. A ile lat trwał remont niespełna 1 km ul. Mickiewicza, i jakie uciążliwości dla tej handlowej ulicy, jakie straty dla przedsiębiorców z tego wynikły?

Zaleski: "na komunikację miejską wydaliśmy 80 mln zł". Gospodarzu, autobusów w Toruniu jest dziś mniej, niż gdy zostałeś prezydentem w 2002 roku. Zlikwidowałeś pan linię tramwajową na Wschodniej. To jest inwestycja?

Zaleski: "W ochronie zdrowia najwięcej pochłonęła modernizacja Szpitala Miejskiego". No dobrze, tylko czemu ten szpital jest po uszy zadłużony? Dlaczego gdy się tam idzie to na izbie przyjęć trzeba czekać kilka godzin aż ktoś na dobre o tobie zapomni, dlaczego czeka się na korytarzu z ludźmi, którzy niereaz zakrwawieni a zawsze zdezorientowani nie wiedzą co się dzieje? To jest inwestycja w zdrowie?

Zaleski: "Największe inwestycje oświatowe to budowa dwóch szkół: na Koniuchach i Bielawach". Ale kto podczas niżu demograficznego szkoły buduje? I po co je buduje, skoro potem wydaje Zarządzenie Prezydenta Miasta o zwiększeniu liczebności klas! Zwiększa pan liczbę uczniów w klasach podczas niżu, co sprawia że tych klas jest znacznie mniej - to po co wcześniej buduje pan nowe szkoły? Gdzie tu jest logika, człowieku! Zlituj się.


źródło: cowtoruniu.pl, Dominika Luks

Inwestycja w kulturę to sala koncertowa na Jordankach za prawie 200 mln zł? Nie, to akurat jest wyprowadzenie pieniędzy: do jakiś budimeksów, drogomostów i innych betonstali. Pańskie inwestycje w kulturę, panie prezydencie, to ograniczenie dotacji wszystkim instytucjom kultury w tym roku, żeby mieć kasę, którą można z miasta kultury wyprowadzić! 

Inwestycją na Jordankach nie jest "budowa obiektu" tylko budowa instytucji kultury. Ale jeśli miasta nie stać na utrzymanie istniejących instytucji kultury to skąd weźmiemy pieniądze na utworzenie nowej i jej utrzymanie - po tym, jak lekką ręką wydaliśmy około 200 mln zł na obiekt z ruchomym sufitem? Widziałem studium wykonalności hali koncertowej na Jordankach. Nie wiem, jak taki gniot inwestycyjny mógł zostać zatwierdzony. Czy wyście zwariowali do reszty?

źródło: mmtorun.pl

To może zainwestujmy w sport, panie prezydencie. Pańską największą inwestycją było przekazanie 100 mln złotych firmie budowlanej Alstal z Inowrocławia - na budowę stadionu żużlowego. Sytuacja finansowa toruńskich spółek sportowych, które powstały dwa lata temu jest rozpaczliwa. Wkład  gminy w ich powstanie to raptem kilkaset tysięcy. Ale jednocześnie stać nas było na motoarenę za 100 baniek i na dach nad motoareną za 10 mln zł! I na ogromną dotację na "promocję sportu" dla klubu Unibax, która tak naprawdę pokrywa ogromne koszty użytkowania motoareny (jest to obiekt bardzo deficytowy, inwestycja która przynosi ogromne straty miastu sportu).

 źródło: cowtoruniu.pl

Najbardziej opłakanym skutkiem tej, pożal się Boże, spółdzielczej inicjatywy inwestycyjnej jest ucieczka mieszkańców i przedsiębiorców z Torunia. W Warszawie powstają biurowce, office park, firmy budują siedziby i zwiększają zatrudnienie - głównie dzięki temu, ze Toruń i prowincja zadłużają się aby zrealizować wizje swoich gospodarzy. Na krechę. Dokładamy się do szklanych domów w stolicy. A na domiar złego ta toruńska spółdzielcza wizja drogo nas kosztuje; pomimo, że nie mamy pieniędzy w budżecie, realizujemy ją na kredyt, zadłużamy się i tniemy wydatki inwestycyjne na kapitał ludzki, na atrakcyjne warunki życia dla mieszkańców i wsparcie gospodarki, biznesu.

Aktualizacja wartości nieruchomości w Toruniu prowadzi do kilkunastokrotnego wzrostu opłat za wieczystą dzierżawę - i to w czasie kryzysu, gdy podobno przedsiębiorcom trzeba pomagać. Pan pomaga, panie Zaleski. Pomaga pan koncernom z Warszawy i Europy. 

Majątek miasta (grunty, nieruchomości) są wyprzedawane jednak ceny wywoławcze magistratu są wzięte z sufitu, co skutecznie odstrasza inwestorów do rozwijania działalności w naszym mieście.

Pod Toruniem powstają osiedla domków jednorodzinnych (proszę pojechać za miasto, np za Kaszczorek w stronę Osieka). Ludzie z Torunia uciekają bo u nas jest drogo (drogie grunty, drogie mieszkania, drogie tereny inwestycyjne, drogie opłaty za dzierżawę).  Duże przedsiębiorstwa (np. Apator czy TZMO) przenoszą się do stref przemysłowych, aby skorzystać z ulg podatkowych i móc się rozwijać. Rozwijają się, ale nie w Toruniu. Dlaczego nie zachęcamy ich do inwestycji w naszym mieście? Lepiej wydać setki milionów na halę sportową i salę koncertową niż na utrzymanie konkurencyjności?

Proszę wskazać jakikolwiek wymierny w stosunku do nakładów efekt wymienionych wcześniej inwestycji: mostu na Wschodniej, Trasy Średnicowej, BiT City, Młynu Wiedzy, hali sportowej na Bema, sali koncertowej na Jordankach. Ja znam tylko efekt polityczny gadania Zaleskiego o tych jego inwestycjach. Studium wykonalności projektu mostowego potwierdza brak efektu komunikacyjnego mostu na Wschodniej. Studium Jordanek to groteska. Studium dla Młynów jest dużo gorsze niż założenia projektu Boryszewa w Elanie, które zostały przedstawione przez Urząd Marszałkowski bardzo nieprzychylnie. Ale Mlyny to inwestycja publiczna, najwyraźniej obowiązują je inne kryteria oceny.

* * *

Jeszcze trochę i w konkursie na pomnik papieża III miejsce zajmie praca: Zaleski słucha ojca Rydzyka, II miejsce - Ojciec Rydzyk słucha Zaleskiego. Jaki tytuł będzie mieć zwycięska praca?


14 komentarzy:

  1. Zaleski: "W ochronie zdrowia najwięcej pochłonęła modernizacja Szpitala Miejskiego".
    Bo jak przestanie być prezydentem, to będzie właścicielem szpitala (zostanie sprywatyzowany), gdzie obecnie żona jest dyrektorem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze trochę i w konkursie na pomnik papieża III miejsce zajmie praca: Zaleski słucha ojca Rydzyka, II miejsce - Ojciec Rydzyk słucha Zaleskiego. Jaki tytuł będzie mieć zwycięska praca?

    I miejsce "Zaleski zostanie redemptorystą, a redemptorysta prezydentem"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efektywność zarządzania miastem w takiej roszadzie gwarantowana!!! A redemptoryści ? Mają się czego o9bawiać!!!

      Usuń
  3. MAcie 3 lata, aby wypropomować nowego odpowiedzialnego Prezydenta. I na tym trzeba się skupić. W przeciwnym wypadku Zaleskiemu grozi dożywocie na stołku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomyłka:kadencja Zaleskiego konczy sie za 2 lata a nie 3 jak napisalam

    OdpowiedzUsuń
  5. O dwa lata za długo. Toruń tego nie wytrzyma!

    OdpowiedzUsuń
  6. http://forum.gazeta.pl/forum/w,893,139567762,139567762,Hokejowa_Polska_Strasznie_daleko_jest_ten_Toru_.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczowa analiza. Wszystkie inwestycje sa na papierze. Z wyjatkiem mostu na Wschodniej, ktory kto wie, czy nas nie dobije. Hala na Bema, sala na Jordankach, Solaris i temu podobne centra handlowe w biednym miescie to gwozdz do trumny. Torun stoi w miejscu juz od lat. Tam sie nic nie dzieje. Ludzie biednieja i ciagna od pierwszego do pierwszego. Populizm , arogancja, niewiedza i niekompetencja to chleb powszedni w tym miescie.

    OdpowiedzUsuń
  8. W efekcie został zlikwidowany łącznik tramwajowy na ul. Wschodniej (to samo czeka ten na ul. Uniwersyteckiej); ostatnie tramwaje zakupiono w... nikt nie pamięta kiedy, a Toruń jest jedynym obok Gorzowa Wlkp. miastem bez chociaż jednego niskopodłogowego wagonu; przebudowywane przestanki są za niskie i niedostosowane do planowanego niskopodłogowego taboru - o ile do jego zakupu dojdzie, bo już uległa zmniejszeniu ilość planowanych zakupów; połowa obszaru miasta jest pozbawiona komunikacji tramwajowej całkowicie - i nie ma planów by to zmienić (na linię do UMK doczekamy się... nikt nei wie kiedy); autobusy i tramwaje stoją w korkach i na światłach, przez co nie są konkurencyjne względem samochodów; system P&R w mieście nie istnieje; stref bez samochodu, obsługiwanych przez komunikację zbiorową i rowery nie ma; transport do podmiejskich gmin został z konieczności podjęty przez prywatną firmę...

    OdpowiedzUsuń
  9. normalnie żyć - nie umierać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobry wpis!
    Lecz pozwolę sobie "obronić" władzę w Toruniu.
    Po aferze Ambera i ukazaniu jak wielka jest świta w Gdańsku myślę że profity jakie są w Toruniu: 1) są małe 2) trudno dostępne. W takim Gdańsku są spółki typu lotnisko które mają mln budżety na "działania", w tym te łatwiejsze do ustawienia: audyty, księgowości, prawne, reklamowe a nie ciężkie działania jak budowlanka. To samo w Warszawie - ostatnio było głośno że wydali pół mln "na działania w mediach społecznościowych - facebook" albo miejska spółka wystawiła fakture za transport w czasie pogrzebów smoleńskich choć firmy pogrzebowe nie wystawiły za to rachunku http://superwizjer.tvn.pl/odcinki-online/kto-zarobil-na-pogrzebach-ofiar-katastrofy-smolenskiej,15707,0.html Wiec to co się dzieje w Toruniu to pikuś do innych krajowych spółdzielców...
    Szmak chciał raptem dorobić 5 tyś za ballady, wice prezydent raptem w CSW dostał 6 tys... Poza tym "cieszy" że w Toruniu przy korycie jest de facto tylko ON i kilkunastu jego zaufanych ludzi (10 osób?). W takim Gdańsku, Warszawie - setki ludzi z PO jest przy korycie. Wiec można rzec że Toruńskie koryto jest małe i nie jest duża liczba .... która się z niego żywi...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużym beneficjentem jest też bank który to wszystko kredytuje.
    Po co dać kredyt 10 tyś firmom jak można jednemu miastu tyle pożyczyć ?
    Poza tym zgadzam się, że na tym betonie i stali de facto zarabiają obcy. Zalewski pobudza gospodarkę Warszawy i wyniki dużych firm ale nie Torunia. Był jednej Izdebski ale już go nie ma... Wszedł w miejskie remonty, dawał za dobre ceny, ale już ich nie daje...
    Najgorsze jest jednak to że ludzie nie mają świadomości, ze tylko mała liczba osób się przygląda, analizuje. Większość patrzy na efekt zewnętrzny a nie to np. ile co kosztuje, jak działa i jakie daje efekty.

    OdpowiedzUsuń
  12. A społeczeństwo, no cóż... patrzy po wierzchu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń