Kiedyś wydawało mi się, że doprowadzenie do zmiany lokalizacji nowego mostu w Toruniu było absurdem. Tylko jak wówczas określić koncepcję powiązania przebiegu S-10 z budową tamy pod Ciechocinkiem?
Podobno człowiek uczy się na błędach, jednak gdy patrzę na kierunek, w jakim kształtują się tu pomysły infrastrukturalne, zastanawiam się czego.
Lubię myśleć, że wyciągnąłem wnioski z zaangażowania w toruński projekt mostowy. A czy tamta draka zmieniła jakoś toruńskiego "boba-budowniczego"? Chyba nie. Po moście był już np. tramwaj do Bydgoszczy. A teraz jest koncepcja by drogę ekspresową o przebiegu równoleżnikowym puścić w osi północ-południe równolegle do autostrady... To co najmniej niezręczny pomysł.
* * *
Może chodzi o to, że w środowisku geografów pełniących kierownicze stanowiska w samorządach na nizinach środkowopolskich drzemie inwencja twórcza, która nie umie pogodzić się z brakiem występowania naturalnych przeszkód terenowych w przebiegu planowanych dróg. Budowa S-10 musi więc być, czy tego chcemy, czy nie, czymś więcej niż budową prostej drogi.
* * *
Gdy lata temu patrzyłem na przebieg A1 z kierunku północnego wydawało mi się, że lepszym rozwiązaniem byłoby pociągnięcie jej dalej do Włocławka prawym brzegiem Wisły. Wówczas pod Toruniem powstałby most w ciągu drogi ekspresowej S10, która łączyłaby się z A1 na prawym brzegu Wisły. Most autostradowy powstałby zaś gdzieś między Ciechocinkiem a Włocławkiem.
uproszczenie koncepcji
"A1 prawym brzegiem"