Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

sobota, 5 marca 2016

Droga ekspresowa S10


"Pojedziemy po tamie" - o nowej koncepcji S-10 pisze GW.


Kiedyś wydawało mi się, że doprowadzenie do zmiany lokalizacji nowego mostu w Toruniu było absurdem. Tylko jak wówczas określić koncepcję powiązania przebiegu S-10 z budową tamy pod Ciechocinkiem? 

Podobno człowiek uczy się na błędach, jednak gdy patrzę na kierunek, w jakim kształtują się tu pomysły infrastrukturalne, zastanawiam się czego.

Lubię myśleć, że wyciągnąłem wnioski z zaangażowania w toruński projekt mostowy. A czy tamta draka zmieniła jakoś toruńskiego "boba-budowniczego"? Chyba nie. Po moście był już np. tramwaj do Bydgoszczy. A teraz jest koncepcja by drogę ekspresową o przebiegu równoleżnikowym puścić w osi północ-południe równolegle do autostrady... To co najmniej niezręczny pomysł.

* * *

Może chodzi o to, że w środowisku geografów pełniących kierownicze stanowiska w samorządach na nizinach środkowopolskich drzemie inwencja twórcza, która nie umie pogodzić się z brakiem występowania naturalnych przeszkód terenowych w przebiegu planowanych dróg. Budowa S-10 musi więc być, czy tego chcemy, czy nie, czymś więcej niż budową prostej drogi.

* * *

Gdy lata temu patrzyłem na przebieg A1 z kierunku północnego wydawało mi się, że lepszym rozwiązaniem byłoby pociągnięcie jej dalej do Włocławka prawym brzegiem Wisły. Wówczas pod Toruniem powstałby most w ciągu drogi ekspresowej S10, która łączyłaby się z A1 na prawym brzegu Wisły. Most autostradowy powstałby zaś gdzieś między Ciechocinkiem a Włocławkiem.

uproszczenie koncepcji 
"A1 prawym brzegiem"





Budowa dwóch dużych mostów nie musi być droższa, jeśli prowadzi do zmniejszenia liczby wiaduktów, estakad, przepustów i innych obiektów drogowych, ogranicza konieczność wykupu drogich terenów lub znacząco przyspiesza uzgodnienia, prace projektowe i prace drogowe.

Kierowcy, którzy korzystali z autostrady między Toruniem a Włocławkiem, mogli przekonać się jak wiele kolizji z istniejącą obok infrastrukturą musiała ona pokonać. Tych kosztów można by pewnie uniknąć zostawiając DK91 na lewym brzegu Wisły i budując A1 po terenach niezurbanizowanych i opustoszałych na prawym brzegu.




Optymalny przebieg S10 uwzględniałby przede wszystkim dążenie do szybkiego i wygodnego skomunikowania Warszawy z A1 w kierunku północnym. Poza tym droga powinna być przesunięta w ten sposób, aby w jej zasięgu znalazły się Płock i Włocławek, min. dlatego,  że to ważne miasta dla strategicznego koncernu Orlen.

Pod Toruniem droga S10 pełniłaby zaś funkcję bezpłatnej obwodnicy z mostem przez Wisłę (bez bramki w Nowej Wsi).

Wszystko tak mi się ładnie wtedy łączy: Warszawa, Orlen, autostrada A1, Bydgoszcz, bezpłatna obwodnica Torunia.

Gdyby jednocześnie z S10 powstała  S5 (od autostrady w Grudziądzu przez Bydgoszcz do autostrady w Poznaniu) mielibyśmy komplet kluczowych dróg w regionie. Tymczasem od wielu lat mamy stagnację w realizacji planów dla tych dwóch najważniejszych arterii. Geografowie rozważają tylko ich nowe warianty, np. wysuwana przez Inowrocław koncepcja zastąpienia S5 drogą krajową nr 15 od autostrady (chłodno przyjęta przez Bydgoszcz) czy budowa S10 równolegle obok A1 i po tamie w Nieszawie.

* * *

Przedstawiona wyżej mapka nie prezentuje scenariusza który byłby dziś możliwy. Chciałem jednak przedstawić pewien inny sposób podejścia do myślenia o budowie dróg i rozwoju gospodarczym od tego, który tu dominuje.

Grono geografów kombinuje jak położyć tamę na budowie drogi ekspresowej dla Warszawy. Do tego bowiem sprowadza się dziś toruńska blokująca propozycja dla S10.

* * *

A1 pod Toruniem powstała już w połowie lat 90. jako jeden z pierwszych fragmentów Amber One. Inicjatorem inwestycji był ówczesny wojewoda toruński, późniejszy pracownik Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad znany również jako pomysłodawca zmiany lokalizacji drugiego mostu miejskiego w Toruniu.

Można by zapytać, jaki interes miało ówczesne województwo w budowie wycinka autostrady, której budowa w całości wydawała się wówczas odległą przyszłością. Chociaż wschodnia, autostradowa obwodnica Torunia z czasem okazała się bardzo funkcjonalna z punktu widzenia tranzytu na DK1, jej genezą było chyba przede wszystkim dążenie do zarezerwowania przebiegu autostrady dla Torunia.

Most autostradowy przez Wisłę musiał powstać poniżej tamy we Włocławku, ale mógł zostać wybudowany bliżej Włocławka, bliżej Torunia lub bliżej Bydgoszczy. Wojewoda toruński nie czekał aż ktoś rozstrzygnie ten spór bez niego. Miał rację: województwo toruńskie zniknęło, ale toruńska lokalizacja Amber One nie mogła już być później poddana rewizji.

W efekcie autostrada A1 idzie lewym brzegiem Wisły między Toruniem a Włocławkiem. S10 musi więc iść prawym brzegiem Wisły: przez most autostradowy w Toruniu i do Warszawy. Nie miałbym nic przeciwko gdyby nowa droga powstała w zupełnie nowym śladzie, a wybór korytarza wynikał z uwzględnienia warunków w terenie w taki sposób, aby projektowanie i budowa były proste, szybkie i tanie. Dziś idzie to jednak w zupełnie innym kierunku.

* * * 

aktualizacja, 6 marca
Można rozważyć taką koncepcję dla S10:
(Jedyna autostrada Pn-Pd w Polsce, A1, 
omija Warszawę. Dobrze byłoby to zmienić
budując łącznik S10 Warszawa-Toruń 
w wysokim standardzie)


3 komentarze:

  1. Dodałem dziś jeden obrazek do tego wpisu.

    Słyszałem, że problemy z przebiegiem S-10 w dużej mierze wynikają z tego, że na wschód od Torunia wyprowadziło się wielu zamożnych mieszkańców i trochę wpływowych ludzi związanych z polityką.

    Dla nich najbardziej korzystnym rozwiązaniem jest "dotychczasowy przebieg" (DK10), mimo że jest to jeden z najdroższych i najbardziej uciążliwych wariantów przyszłej trasy ekspresowej.

    Problemem jest min. dojazd do węzła Lubicz przez gminę Lubicz. Budowa trasy 2x2 z mostem przez Drwęcę jest bardzo kosztowna i podzieli miasteczko na połowę - przekroczenie jezdni będzie trudne i kosztowne. Tam po prostu nie bardzo jest miejsce na drogę ekspresową 2x2.

    Z kolei budowa węzła bliżej Wisły, na terenach dużo słabiej zurbanizowanych, napotyka na sprzeciw tych, którzy "wyprowadzili się tam by szukać spokoju z dala od zgiełku miasta". Akurat droga ekspresowa w żaden sposób by im tego spokoju nie zaburzyła, mogła by być uciążliwa jedynie dla kilku osób mieszkających w jej najbliższych sąsiedztwie. Ale jak już ktoś ma wpływy, to lubi z nich korzystać.

    Mam wrażenie, że na razie wygrywa interes osób wpływowych. Inaczej tego nie jestem w stanie ogarnąć. S5 i S10 to dwie absolutnie priorytetowe drogi w tym regionie, a ich realizacja jakby nikogo tu specjalnie nie interesowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warianty GDDKiA w Bydg:
      http://conadrogach.pl/droga-ekspresowa/s10/mapy/

      Trochę to dziwne, że parę lat po bardzo uciążliwym remoncie DK-10, na której uspokojono ruch, planuje się budowę równoległej do niej drogi ekspresowej. Trochę dużo tych dróg powstaje na terenie gdzie praktycznie nic nie ma (oprócz wysokiego bezrobocia).

      Usuń
    2. To tylko luźne rozważania: S10 z Warszawy do A1 w Toruniu mogłaby być płatna (DK10 byłaby darmową alternatywą). W zasadzie oznaczałoby to budowę A10 zamiast S10.

      Czy jest ekonomiczne uzasadnienie dla takiej inwestycji? Zakładamy, że A2 do Strykowa jest płatna.

      Gdybym miał w dyspozycji prywatne środki, nie zainwestowałbym ich w takie przedsięwzięcie:) Chociaż z czasem pewnie okazałoby się, że popełniłem błąd i jest rentowne (zakładając liniowy wzrost natężenia ruchu na drogach).

      Wszystko zależałoby od kosztów budowy. Gdyby A10 szła po łatwym, tanim terenie, a samorządy zmodernizowałyby drogi dojazdowe, przede wszystkim do Płocka, ale też do Włocławka, to mogłoby się okazać, że to znalazłby się prywatny inwestor na tę realizację.

      Mogłoby się okazać, że tym inwestorem jest GTC, operator Amber One.

      Dla GTC oznaczałoby to relatywnie niewielkie dodatkowe nakłady a zarazem spore potencjalne korzyści z połączenia A1 z Warszawą.

      Korzyść GTC byłaby jednak stratą dla Ministerstwa Infrastruktury które jest operatorem A1 z Torunia do Strykowa i A2 ze Strykowa do Warszawy. Moim zdaniem nie byłaby to jednak tak bolesna strata dla ministerstwa, które wybudowało autostradę za kasę unijną i dziś nie pali się, aby pobierać na niej opłaty...

      Ciekawe, jakich warunków zażyczyłby sobie GTC za wybudowanie S10 (A10) z Torunia do Warszawy (jakich gwarancji rocznych przychodów). Dla rządu oznaczałoby to duże korzyści: drogę za darmo w standardzie autostrady i możliwość wykorzystania środków gdzie indziej.

      Ciekawe.

      Usuń