Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

niedziela, 7 sierpnia 2016

Recepta na mieszkanie, recepta na państwo


Gorąco polecam lekturę artykułu architekta Jacka Kozińskiego.

Po prostu znakomita diagnoza i świetny punkt startu do dyskusji nie tylko o mieszkaniach, ale przede wszystkim o przyszłości naszego państwa. Autor zgromadził i przeanalizował mnóstwo informacji, które w jego artykule układają się w zachwycająco logiczny wywód prowadzący do dość zatrważających wniosków.






Nie czułem się zakłopotany, gdy architekt dowodził, że PRL osiągał lepsze wyniki w zaspokojeniu podstawowej potrzeby społecznej jaką jest mieszkanie i rozumiem nacisk położony w artykule na to, aby ów fakt przeniknął do powszechnej świadomości. Najbardziej zachwyciła mnie zręczność z jaką pan Koziński pogodził potencjał podażowy jaki daje wolny rynek z rolą państwa, które nie umie go właściwie wykorzystać. Architekt Koziński nie twierdzi, że przepisy są zbędne, pokazuje, że w Polsce są one absurdalne i doprowadziły do zapaści urbanistyki a w konsekwencji do zahamowania sił rynkowych. Mam nadzieję, że nie upraszczam za bardzo, ale autor zwraca uwagę, że prywatyzacja gospodarki nieruchomościami uniemożliwia racjonalne wykorzystanie zasobów dla dobra wspólnego i dla przyszłości naszego państwa. Własność prywatna ma sens gdy umożliwia racjonalne korzystanie z zasobów dla wspólnego dobra. 

Spójrzmy na Toruń. Lata 70-te i 80-te doprowadziły do powstania osiedli Rubinkowo i Skarpa. Na mapie miasta stanowią one połowę obszaru Torunia. Znajdują się tam szkoły, przedszkola, sale gimnastyczne, baseny i spółdzielcze punktowce, w których dziś umiejscowione są Biedronki i inne PoloMarkety, dojazd do centrum zapewniają linie tramwajowe. Budowano z wielkiej płyty, często wieżowce, co było kompromisem między jakością a czasem, ale zapewniło mieszkania dla ok 40% dzisiejszej populacji miasta. 

Tymczasem w latach 90-tych a szczególnie po roku 2000 Toruń rozlewał się na podmiejskie osiedla domków ze słabą komunikacją i infrastrukturą, która dziś korkuje główne miejskie arterie budowane już kosztem idącym w miliardy złotych. Świętujemy otwieranie przez prezydenta Zaleskiego kolejnych ulic, ale ludzie nie mieszkają na ulicach, w samochodach. Nie wychowują dzieci na moście im. gen. Zawadzkiej. Gdyby za te setki milionów budować mieszkania, Toruń byłby większy, bardziej atrakcyjny i młodszy, a ludzie byliby szczęśliwsi. 

Nasze zachwyty nad otwarciem trasy średnicowej budzą mój ogromny sprzeciw. Trudno mi wyrazić, co myślę o poziomie ekonomicznej i przestrzennej ignorancji, gdy radny Gulewski z PO z zachwytem przedstawia na fejsbuku wizualizację trzeciego mostu w Toruniu, gdzieś na jeszcze większym zadupiu niż trasa wschodnia. W świetle tego, co pisze Koziński, bzdury jakie papla Gulewski mają wymiar antypaństwowy. Powinniśmy budować i wyposażać mieszkania, w ten sposób będziemy mieli pracę i dach nad głową, dzieci, szkoły, przedszkola, wyższe emerytury. Gulewski zachwyca się drogami, którymi w swoich furach dojeżdżają nieliczni, zamożni lub politycznie ułożeni ludzie.

Chciałbym, aby Toruniem rządzili ludzie, którzy rozumieją związki przyczynowo-skutkowe i myślą tak, jak architekt Koziński. Marzenie o szklanych domach pozwoliło naszemu narodowi przetrwać najtrudniejsze czasy, a my wciąż lejemy asfalt i poruszamy się w jednym wymiarze, w poziomie, po ziemi. Nie umiemy stworzyć prawnej infrastruktury która działa na rzecz gospodarki i wartości dla ogółu i państwa.

Sukcesem ostatnich lat jest osiedle JAR, ale jest to też potwierdzenie problemów z jakimi boryka się toruńska urbanistyka. Przez cały okres boomu mieszkaniowego lat 2005-2008 JAR leżał odłogiem a mieszkania budowano na podstawie warunków zabudowy. Ile kadencji prezydenckich zmarnowaliśmy na planistyczne przygotowanie JAR-u, gdzie nadal brakuje infrastruktury? Most Zaleskiego to były dla Torunia stracone lata, już ich nie odzyskamy. Przespaliśmy koniunkturę mieszkaniową, nie mamy należycie przygotowanych terenów o dostatecznej powierzchni, nasze miasto się wyludnia a ceny mieszkań są zbyt wysokie w stosunku do zdolności kredytowej młodych ludzi. Toruń źle zarządza przestrzenią, nie umie wykorzystać popytu na mieszkania dla dobra swoich obywateli, swojej gospodarki i dla przyszłości naszego państwa. Marnym pocieszeniem może być dla nas to, że nie jesteśmy wyjątkiem na tle innych miast, choć z drugiej strony uważamy się za pępek świata a swoje sukcesy widzimy tam, gdzie nie powinniśmy. Wystarczy posłuchać Zaleskiego czy Gulewskiego, przyjrzeć się cenom mieszkań w Toruniu, polityce mieszkaniowej która dedykowana jest budownictwu socjalnemu zamiast przyciągać i zatrzymywać w mieście młodych i produktywnych. Lekceważymy głosy rozsądku jak ten z artykułu Kozińskiego a nasi lokalni politycy wydają się zawieszeni w intelektualnej próżni niczym przęsła kolejnych mostów na zadupiu. Pora ich zmienić i spojrzeć mądrze na przyszłość Polski i Torunia.




3 komentarze:

  1. Toruń. Nowy most miejski prowadzi na działki pod budownictwo jednorodzinne. Kosztem kilkuset milionów powstaje arteria dla bardzo rozproszonej zabudowy z niewielką liczbą ludności. Prezydent bredzi coś o tranzycie, który śmiga już dawno autostradą wybudowaną kosztem setek miliardów złotych, a oryginalny pomysł Zaleskiego - poprowadzenie tranzytu przez miasto - wymaga jeszcze kolejnych kilkuset milionów by z koszmarnej bajki stać się koszmarną codziennością.

    Ktoś gdzieś po drodze bredził o moście prowadzącym do strefy przemysłowej, ale zagraniczni inwestorzy już swoje montownie zamknęli przenosząc się w jeszcze tańsze miejsca.

    Tereny pod Trasę Nowomostową nie mogą być wykorzystane pod budownictwo bo most miejski jest nadal potrzebny. Dorysowana na mapie Trasa Wschodnia po prostu bez sensu zajęła tereny, które można było wykorzystać pod zabudowę.

    W tej sytuacji Gulewski już pracuje na fejsbuku nad trzecim mostem, gdzieś w gminie Wielka Nieszawka... Czy ten facet kiedyś dojrzeje? To już nawet nie jest śmieszne w swojej naiwności. Ile lat można być dzieciakiem i się wygłupiać? Owszem, to polityka, to się chyba opłaca, ale przydałoby się jednak trochę refleksji, by jednak we własnych oczach nie uchodzić za smarkacza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co ciekawe, konsekwencją realizacji pomysłów na znaczne zwiększenie podaży i dostępności mieszkań byłby spadek cen m2, czyli urealnienienie cen mieszkań. To ważna implikacja. Ów spadek cen nie musiałby być rozłożony w czasie, tzn. moglibyśmy mieć okres boomu po którym nastąpiłaby depresja o wymiarze kryzysu; podobnie jak w Hiszpanii czy Irlandii. Wiązać by się to mogło z problemami sektora finansowego.

    Z drugiej strony, biurokratyczne bariery o których pisze Koziński pomagają utrzymywać niską podaż i wysokie ceny mieszkań. W tym bajzlu jest więc metoda. Korzystają z niej deweloperzy, którzy robią mniej za większą kasę, i banki. Podzielam opinię Kozińskiego, że na rynku mieszkaniowym ujawnia się słabość naszego państwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego program Mieszkanie Plus idzie w dobrym kierunku proponując by kasa szła do instytucji które będą zamawiały u wykonawców dużą powierzchnię miedzkalną zamiast dofinansowania indywidualnych zakopów u deweloperów. To zdaje się pomysł by ograniczać wzrost cen z jakim mieliśmy do czynienia w programach typu rodzina na swoim. Zarzucano im że finansują deweloperów i banki tworząc nawis popytu.

      Usuń