Obawiam się, że polski rząd doszedł do wniosku, że sytuacja na Ukrainie rozwiąże się sama.
Owszem, prędzej czy później ta sytuacja rozwiąże się, ale jeśli nie podejmiemy żadnych działań to Ukrainę stracimy. Działania nie mogą polegać tylko na deklaracjach, zachętach i oświadczeniach. Rząd Tuska nie był przygotowany na sytuację, którą teraz mamy mimo, że polskie służby dyplomatyczne mogły i powinny były ją przewidzieć. Moskwa jest przygotowana na każdą sytuację, a takie wydarzenia jakie mają miejsce obecnie na Ukrainie imperialny rosyjski aparat dyplomatyczny przerabiał dziesiątki razy w swojej liczącej setki lat historii. Tusk jest bardzo naiwny i nierozgarnięty w polityce zagranicznej, Sikorski nigdy się nie nauczył tego, co powinien wiedzieć szef MSZ.
Bardzo życzę temu rządowi, żeby zakończył konflikt wewnętrzny na Ukrainie sukcesem, ale nie wierzę, że mu się to uda. Dlatego piszę w tak nieprzychylny temu gabinetowi sposób - liczę, że takie blogonotki mogą zmienić rzeczywistość, telepatycznie przekazać pewne myśli i natchnąć ludzi w Platformie do działania. Za chwilę stracimy Ukrainę.
Sikorski przed chwilą stwierdził, że ukraiński rząd go zapewnił, że nie wprowadzi stanu nadzwyczajnego. Na miejscu Janukowycza, też bym tak mówił, a potem użył siły twierdząc, że to nie jest stan wyjątkowy tylko przywrócenie porządku na ulicach.