Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

środa, 4 grudnia 2013

Debata Gazety Pomorskiej (03.12.2013)


Polecam wpis kolegi na temat debaty o Toruniu, która odbyła się we wtorek w Dworze Artusa.




Nic dodać, nic ująć. Też stamtąd wyszedłem szybciej, niż chciałem. Tak nie ma prawa wyglądać publiczna dyskusja o przyszłości naszego miasta.



Pewnie uważacie, że mam zbyt wysokie oczekiwania a może zbyt wysokie mniemanie o sobie. Chciałbym poziom tej debaty w ten sposób usprawiedliwiać, jednak przytoczony na blogu przez kolegę spór dwóch radnych o środki unijne był jednym z najbardziej elokwentnych i emocjonujących fragmentów tej debaty. Chwilę później inny pajac wyskoczył z tym, że "autostrada jest ważna, i metropolia również", co jego koledzy radni zaakceptowali swoim mętnym wzrokiem. Debata była do tego stopnia bełkotliwa, że nie da się w jej w żaden sposób streścić.

Prezydent Michał Zaleski tradycyjnie już nie miał nic ciekawego do powiedzenia. Maciej Karczewski mówił zaś z wielkim przejęciem podkreślając jak szalenie ważne są tezy, które stawia, lecz ilustrował je w tak prosty sposób jakby zabiegał o głosy ludzi, którym trzeba wszystko tłumaczyć od początku, bo nic nie rozumieją. Przyszedłem na debatę o przyszłości Torunia, o wyzwaniach jakie stoją przed miastem. Nikt nie wzniósł się tam ponad poziom powiatowej, a raczej gminnej polityki. 

* * *

O nie! Przepraszam, to nie był poziom miasta, to nie był nawet poziom wsi. To był poziom debaty w spółdzielni mieszkaniowej między zwolennikami urzędującego prezesa a jego przeciwnikami. 

Nie będę więcej w czymś takim uczestniczył. O radnych Torunia - wszystkich bez wyjątku - mogę powiedzieć jedno: to jest banda potwornych gamoni i przygłupów. Stado szympansów na widok kiści bananów robi wrażenie bardziej inteligentnego towarzystwa niż te polityczne elity, które rozparły się na kanapie w Cafeterii Dworu Artusa.  

Demokracja jest niezwykła. W akademickim mieście uchodzącym za inteligenckie mieszkańcy wybierają najgłupszych, aby nimi rządzili. A może tylko głupcy idą na wybory? Z tego założenia będę musiał wyjść za rok, by nie mieć na sumieniu wyników nadchodzących wyborów. Mam wrażenie, że z biegiem lat w radzie miasta zasiadają coraz głupsi przedstawiciele torunian i strach pomyśleć kto do niej trafi w przyszłym roku. (Nawiasem mówiąc, pamiętam jak w 2010 roku odpowiadałem komuś dlaczego nigdy nie wyobrażam sobie siebie w roli radnego: po prostu nie byłbym w stanie nawiązać z radnymi Torunia rozmowy, to byłby masochizm. Oni nie umieją normalnie mówić. A ja nie mogę uznać za inteligentnych ludzi, którzy tyle ambicji wkładają w walkę o stołek radnego w powiatowym mieście; szczycą się na przykład przewodniczeniem komisji "ds. metropolii", itd. Pewnie w myślach widzą siebie w roli ministra czy premiera - podobnie jak gospodarz bloku Anioł w Alternatywach. Moi koledzy, którzy startowali kiedyś do rady miasta - i przegrali - podeszli do wyborów na bardzo wielkim luzie. Dzięki temu pozostali normalni).

* * *

1. Gazeta Pomorska popełniła wiele błędów przygotowując tę debatę, ale jeden błąd był po prostu krytyczny. Jeśli chcemy zorganizować ciekawą debatę, to trzeba zaprosić na nią ciekawych ludzi, którzy przyjdą podzielić się z innymi czymś więcej niż swoją polityczną ambicją czy ego. Nie wszystko jest polityką.

2. Każda nieudana debata sprawia, że przygotowanie ciekawej staje się coraz bardziej trudne jeśli nie niemożliwe.

3. Zaproszenie Zaleskiego na debatę o przyszłości Torunia stwarza dwa podstawowe problemy. Normalnym zdawało się ludziom odbija szajba z powodu obecności prezydenta - zachowują się inaczej, nienaturalnie, zaczynają mówić językiem polityki, który jest fałszywy. Druga sprawa, sam Zaleski nie ma nic ciekawego do powiedzenia o przyszłości miasta. Dla niego Toruń radzi sobie świetnie (prezydent jest przygotowany do tego, aby o tym opowiadać). Jeśli ktoś oczekuje debaty, która jest poszukiwaniem nowych impulsów rozwojowych dla miasta, podczas której będziemy zastanawiać się nad tym, jakie miasto zostawimy swoim dzieciom, czy będą chciały mieszkać w takim mieście, jakie buduje Prezydent, czy będą dobrze czuć się w takim mieście, w którym, jak wynika z badań, my się dobrze czujemy, to wydaje mi się, że nie powinien zapraszać na nią Michała Zaleskiego, bo on w niej będzie przeszkadzał.

Nie sądzę, aby ktokolwiek, komu zależy na Toruniu mógł mieć do mnie żal za te słowa. Jestem wyborcą i chcę być szanowany.



10 komentarzy:

  1. Trochę pojechałem... Ale nie będę się kajał i przepraszał. Mam już dosyć patrzenia jak zwyczajni, przeciętni, normalni ludzie robią z siebie kompletnych durniów tylko dlatego, że włączają im się jakieś ambicje związane z polityką.

    Pełnienie funkcji radnego nie wymaga takiego napinania się! To jest małe, spokojne miasto. Kilka knajp dalej od Artusa ludzie mówią zupełnie innym językiem, uśmiechają się do siebie, potrafią powiedzieć coś mądrego.

    Podejrzewam, że wielu fajnych ludzi było fajnych, zanim zaczęli bawić się w politykę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kogo cenimy, a kogo nie?

    http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/748753,badania-prestiz-pracy-sprzataczki-i-dyrektora-duzego-przedsiebiorstwa-jest-podobny.html

    "Nie jesteśmy zbyt łaskawi dla przedstawicieli biznesu i sektora finansowego. Właściciel dużej firmy przegrywa w rankingu poważania społecznego z rolnikiem, dyrektor tylko o punkt wyprzedza sprzątaczkę, a makler zajmuje czwarte miejsce... od końca. Gorzej oceniamy tylko radnych gminnych, posłów na Sejm i działaczy partii politycznej."

    Jak w takim razie ocenimy "taki nowy zawód, który jeszcze nie ma swojej nazwy", tzn. radny. działacz partyjny i asystent posła/senatora w jednym?

    OdpowiedzUsuń
  3. Cały czas zastanawiam się, czy nie użyłem zbyt mocnych słów pisząc o radnych Torunia. I wtedy przypominają mi się ich rozmaite perwersje, ich zwyczajnie obłudne wypowiedzi, durne głosowania, lekkomyślność w angażowaniu się w inwestycje na setki milionów złotych "bo marszałek kazał". W te wszystko znakomicie wpisuje się radny, który nie mógł podać swojego maila "bo trwa budowa danych".

    Nie, nie przesadziłem. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że każdy, komu starczy cierpliwości aby obserwować pracę radnych i ich wypowiedzi (choćby na fejsie) dojdzie do takiego samego wniosku. Gdyby w internecie było nagranie tej debaty przekonalibyście się sami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedno dla mnie nie ulega wątpliwości. Jeśli w Dworze Artusa zebrały się najbardziej tęgie głowy Torunia to mamy się co martwić o naszą przyszłość. Rozsądni ludzie trzymają się z daleka od takiego towarzystwa. Będę o tym pamiętał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiam się, dlaczego się uparłeś, aby być poza tym dyskursem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Grzegorz, wcale się nie zastanawiasz.

      Usuń
  6. Ja nie chodzę na takie debaty, bo rzygać mi się chce jak patrzę na bandę patafianów, którzy chcą zabłysnąć i być bliżej nie ludzi tylko koryta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to, że oni odgrywają role toruńskiego Borata Sagdijewa, tylko że ich ambicje by dobrze się w nią wcielić są prawdziwe. Gulewski na przykład opowiadał o dyskontowaniu i korelacji - ubrał się z te słowa tak, że wyglądał stróż w boże ciało. Ale zadziałało - aż musiałem poprosić Kaśkę Łuczak by mi zdyskontowała jednego miętusa bym mógł go skorelować z językiem w jamie ustnej i odświeżyć oddech po tym wystąpieniu.

      Usuń
    2. Wiesz, po prostu szkoda mi czasu na coś takiego. Wolę ten czas, który bym zmarnował na oglądanie co wyprawiają tego typu patafiany, którzy włażą w dupę łysemu bez wazeliny, przeznaczyć na coś innego...

      Usuń
  7. Zastanawialem sie kiedys nad ta mialkoscia czy slaboscia intelektualna rady miasta czy osob zasiadajaych we wladzach Torunia czy regionu.
    Czy to nie jest tak, ze poziom ten spada wraz z degrengolada UMK (kadry, statusu uczelni) i jego absolwentow?
    Mialem okazje przebywac na kilku imprezach i studenci UMK sprawiali na mnie wrazenie pol-debili.

    Tak wiec musialbym byc naiwnym idiota, zeby oczekiwac po takiej debacie CZEGOKOLWIEK kontruktywnego tudzien wartego wysluchania.

    Torunianin od zawsze.

    OdpowiedzUsuń