Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

wtorek, 12 czerwca 2012

1.2 Porównanie kosztów - cd

Oczywistym dla urbanistów i ekspertów budownictwa infrastrukturalnego skutkiem zmiany lokalizacji mostu w Toruniu był wzrost kosztów i opóźnienie budowy. Dla Michała Zaleskiego ani wzrost kosztów, który uniemożliwiał rychłe rozpoczęcie budowy, ani utrata środków unijnych ze SPOT nie były i do dziś nie są żadnym problemem.

Trudno mi to zrozumieć: ludzi którzy przechodzą wokół takich kwot obojętnie, dziennikarzy którzy przymykają na to oczy by rozgrzewać pióro pisząc o froncie inwestycyjnym, radnych, którzy prostują krawężniki w swoich wystąpieniach do MZD, posłów Platformy Obywatelskiej, zbijających kapitał na "załatwianiu pieniędzy dla Torunia", które chwilę później wyrzucane są bezmyślnie w błoto. Może dlatego, że tego nie rozumiem, tak bardzo próbuję przekonać innych.

Porównanie kosztów budowy w lokalizacji na Wschodniej i na Waryńskiego dosyć czytelnie ilustruje poniższy rysunek:

Zmniejszyłem nieznacznie szacunkowe koszty budowy lewobrzeżnej drogi do mostu na Wschodniej i podobnie jak wcześniej uzyskałem ceny jednostkowe tego wariantu a następnie zastosowałem je do wyliczenia kosztów Trasy Nowomostowej, uzyskując tym razem kwotę 320mln zł. Trasa Wschodnia jest więc znów o 71% droższa (z odszkodowaniami i innymi kosztami - o 100% czyli o ponad 300 mln zł).

Powątpiewam trochę w kwotę 548 mln zł za budowę Trasy Wschodniej. Jest w tym 23% VAT, czyli wykonawca otrzyma o 102mln zł mniej. Jeśli osiągnie jakiś zysk, będzie on bardzo nieznaczny i mam nadzieję, że nie będzie do niego dążył kosztem podwykonawców.

Cała inwestycja na Wschodniej aktualnie oszacowana jest na 700 mln zł, przy czym oprócz kontraktu ze Strabagiem na budowę wchodzą w to odszkodowania, rezerwy i koszty prac projektowych. Interesująco wygląda na pewno finansowanie tych 700 mln zł: 327 mln zł to dotacja unijna, 300 mln zł kredyt z EIB, 70 mln zł z bieżących dochodów samorządu. 

Nie licząc odsetek Toruń zapłaci za most na Wschodniej 373 mln zł, czyli więcej niż koszt budowy, odszkodowań i przygotowania wariantu Nowomostowa bez dotacji unijnej. Most na Waryńskiego mogliśmy więc budować bez oczekiwania na pieniądze unijne, a po ich otrzymaniu zrefundować poniesione wydatki. 

Unijna dotacja na Nowomostową pokryłaby 85% kosztów realizacji, a nie tylko 47%. Trzysta milionów złotych różnicy w kosztach między Wschodnią a Nowomostową finansowane jest na kredyt z EBI, który będziemy co roku spłacać (raty kapitałowe i odsetki). To ogromne i zupełnie niepotrzebne jak się okazuje obciążenie naszych kieszeni. 

Zadziwiające jest również to, że "najtańszy samorządowiec w Polsce" przystąpił do realizacji "najważniejszej inwestycji w mieście" kompletnie bez grosza przy duszy i buduje finansując prawie cały wkład własny z kredytu. No ale przecież Toruń potrzebuje Motoareny a firmy biją się o prawo do nazw powstających obiektów (np. hali sportowej). Niemniej jednak ta lekkomyślność w zabezpieczeniu środków na rozwiązanie jednego z najważniejszych problemów miasta po prostu zadziwia. Dwukrotnie podniesienie kosztów przedsięwzięcia samo w sobie stanowiło przeszkodę w jego realizacji i doprowadziło do opóźnienia budowy, brak zabezpieczenia kapitału na inwestycję to po prostu nieodpowiedzialność.

Zrozumiałbym, gdyby za wzrostem nakładów na przedsięwzięcie zwiększał się jego efekt komunikacyjny lub środowiskowy. Ale w tym wypadku mimo, że koszty zostały podwojone to efekt komunikacyjny... zmniejszył się o ponad połowę. Spadł do tego stopnia, że nowa przeprawa najprawdopodobniej okaże się największym skandalem w historii miasta, błędem, którego nie da się naprawić przez dziesięciolecia.

Jeśli weźmiemy pod uwagę koszt wszystkich innych inwestycji, które są potrzebne, aby zapewnić jakąkolwiek spójność układu drogowego Torunia po wybudowaniu mostu na Wschodniej (a na które pieniędzy nie ma), takich jak np. połączenie Trasy Wschodniej z Trasą Średnicową, budowa Trasy Średnicowej do ul. Curie Skłodowskiej, remont i przebudowa mostu Piłsudskiego do 3 pasów na stałe (dwa do centrum, jeden na Podgórz) i budowa połączenia z autostradą w osi starego mostu do południowej obwodnicy Torunia, to okaże się, że najtańszy gospodarz w Polsce stuknął nas na grubo ponad pół miliarda złotych, których wcale nie musieliśmy wydać. 

Mało tego, efekt jaki Zaleski uzyskał poprzez takie dodatkowe, niepotrzebne wydatki w znikomy sposób poprawi płynność ruchu w układzie drogowym: będziemy korzystać z tak kuriozalnych rozwiązań jak asymetryczny układ pasów 2+1 na starej przeprawie mostowej, przenoszącej tak samo duże natężenie ruchu jak dziś, bezpośrednio przy Starówce.

Ale przecież on na tym nie zamierza poprzestać. Musi jeszcze powstać linia tramwajowa nieistniejącej galerii handlowej i nieistniejącego aquaparku Rydzyka, tam gdzie autobusy jeżdżą puste... Borat polskiego samorządu, kurde. Toruński Tofim Łysenko planowania przestrzennego, powiatowy Bernie Madoff budujący piramidę finansową na unijnych dotacjach.

Myślę, że to właściwa pora aby zacząć palić się ze wstydu. Gdy pada stwierdzenie o tym, że przerwanie budowy mostu na Wschodniej spowoduje stratę w wysokości 150 czy 200 mln zł to zacieram ręcę i mówię - tak mało? Wolę, żeby Toruń stracił 200 a nawet 300 mln zł (już je stracił na skutek zmiany lokalizacji na Wschodnią), ale przynajmniej żeby miał nowoczesną arterię drogową łączącą Podgórz i Stawki z centrum, a Toruń z autostradą. Może nią być tylko Trasa Nowomostowa.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza