Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

wtorek, 16 września 2014

Zaleski znów buduje slamsy w Toruniu


Michał Zaleski znów zapowiada: w najbliższych latach na obrzeżach miasta 
etapami powstawać będą kolejne slamsy.


Toruńska Gazeta Wyborcza informuje, że oferty uczestnictwa w wielkim przedsięwzięciu na Glinkach złożyli potentaci na rynku budownictwa. Przy Poznańskiej etapami powstawać będzie wielki kompleks mieszkalny podobny do tego który stwarza tyle problemów przy Olsztyńskiej. Prezydent niczego się chyba nie nauczył.

budynki socjalne na Olsztyńskiej,


Nie zarzucam Zaleskiemu, że nie chciał się nauczyć, bo próbował. Tylko nic to nie dało.

Nowości, 11 marca 2014 r., "Po zbrodni przy ulicy Olsztyńskiej. Oby razem dali radę"
Spokojnie, czysto i bezpiecznie. Czy tak kiedyś będzie na osiedlu przy ulicy Olsztyńskiej? Są ludzie, którzy wierzą, że jest to możliwe, ale potrzeba na to trochę czasu
Policjanci, strażnicy miejscy, kuratorzy sądowi, pracownicy MOPR-u i ZGM-u, przedstawiciel rady okręgu Bielawy i radny Jan Ząbik znów zasiedli do „okrągłego stołu”. 

Innymi słowy: wielka inwestycja Zaleskiego, która zaraz po zakończeniu wymaga rewitalizacji...


Uważam tę inwestycję za ogromną porażkę samorządu miejskiego. Kosztem wielu milionów złotych wybudowano nowe osiedle na granicach Torunia. Nie jest ono ani dobrze skomunikowane z centrum, ani bezpieczne, brakuje mu podstawowej infrastruktury. Rozboje, alkoholizm i wandalizm są na porządku dnia, strach na nim mieszkać. Gdzie tu jest "inwestycja"? W co?

Nie chcę mówić do ludzi, którzy mieszkają na Olsztyńskiej że samorząd stworzył dla nich slamsy na peryferiach miasta bo jest to obraźliwe (dla mnie większym slamsem jest nowe osiedle zamknięte na którym ludzie walczą o miejsca parkingowe i z okien zaglądają sobie do talerzy z powodu gęstości zabudowy). Używam tego słowa dlatego, że inne zawiodły. Skoro do Zaleskiego nie dociera przekaz mieszkańców Olsztyńskiej a zarazem funduje miastu podobne osiedle na Glinkach być może jakiś skutek odniosą drastyczne porównania i ostry język.

Nie ulega wątpliwości, że w kategoriach społecznych, socjalnych, urbanistycznych, przestrzennych, estetycznych (i jakichkolwiek innych) inwestycja na Olsztyńskiej jest całkowitą katastrofą za którą odpowiedzialność ponosi przede wszystkim prezydent ale także radni wszystkich klubów.

* * *

Michał Zaleski - prezydent oceniany bezkrytycznie w mediach - albo nie zdaje sobie sprawy z odpowiedzialności za los mieszkańców i rozwój miasta jaka na nim ciąży, albo po prostu je lekceważy. Na przeciwległym do Olsztyńskiej krańcu miasta etapami ma powstać takie samo osiedle.

Wybór lokalizacji nie jest przypadkowy, ma być daleko. Architektura nowych budynków również nie zostawia złudzeń. Mieszkania mają być w "obniżonym standardzie", tzn. bez balkonów i bez piwnic. Czy brak balkonów przynosi istotne oszczędności w kosztach budowy budynku, którego trwałość wynosi co najmniej kilkadziesiąt lat? To głupota, nie oszczędność.

* * *

Nie rozumiem idei budowania w mieście nowych bloków w obniżonym standardzie. Standard budynków mieszkalnych należy podnosić. Dlaczego mimo tego, że obiekty wykonane w technologii wielkiej płyty są uznawane za przestarzałe władze miasta budując nowe budynki celowo obniżają ich standard? Za mało mamy mieszkań w niskim standardzie? Musimy je jeszcze dobudowywać?

Moim zdaniem program zwiększania zasobów mieszkań komunalnych powinien wyglądać inaczej: samorząd powinien budować nowe mieszkania w standardzie wysokim, bo taki jest cel odnawiania zasobów mieszkaniowych w mieście. Następnie należy umożliwić właścicielom lokali w wielkiej płycie migrację do lokali w nowych budynkach w zamian za przekazanie starych.

Załóżmy, że mam mieszkanie w wieżowcu na Rubinkowie - oddaję je w zamian za nowe mieszkanie w cegle, w nowoczesnej architekturze, w wysokim standardzie wykonania. Zostawiam lokal w wielkiej płycie z przeznaczeniem na mieszkanie komunalne.W ten sposób zasoby komunalne powstają w obrębie spółdzielni mieszkaniowych (ale też w nowych budynkach, w wysokim standardzie), lokatorzy mieszkań komunalnych wprowadzają się na osiedla w których już mieszkają ludzie i wtapiają się w otoczenie co zmniejsza problemy społeczne.

* * *

Nikt mi nie wmówi, że "taniej" jest wybudować nowe wielkie osiedle w obniżonym standardzie bo to jest najdroższy, najbrzydszy i najgłupszy sposób budowania w perspektywie w jakiej ocenia się rozwój miasta. Takie inwestycje mają destrukcyjny a nie miastotwórczy charakter. Katastrofą zakończyło się przedsięwzięcie na Olsztyńskiej - dlaczego więc prezydent chce powtórzyć ten sam błąd na Glinkach?

* * *

Idea budownictwa społecznego i socjalnego była ważnym czynnikiem rozwoju gospodarczego w Niemczech. W Polsce budownictwo komunalne jest reliktem socjalizmu: mamy lokatorów czekających na przydział i prezydenta wręczającego klucze do mieszkania niczym prezes spółdzielni w serialu Alternatywy 4. (W tej ceremonii ujawniają się zresztą najgorsze cechy ludzi władzy, tzn. gotowość do zbijania politycznego kapitału w sposób wysoce niemoralny).

6 komentarzy:

  1. Wypowiedź pod artykułem na forum GW jednego z sympatyków Zaleskiego:

    "Oczywiście, że mieszkania komunalne to relikt socjalizmu, ale nie jest to wymysł miasta, tylko przepisów krajowych. Miasto jest zmuszone takie mieszkania zapewniać, więc robi to najtaniej jak się da - czyli w obniżonym standardzie. Każdy myślący człowiek zobowiązania, które wykonać musi, a nie chce, wykonuje w minimalnym zakresie. Na przykład płacę 19% podatku dochodowego, zamiast powiedzieć urzędnikowi z US, że dla równego rachunku niech już będzie 20%.

    Powiedz mi proszę, jaki byłby sens dla miasta, żeby zbudować droższe mieszkanie i zamienić je na twoje? Miasto zostałoby wówczas z wyższym rachunkiem i nadal jednym mieszkaniem. Ale może nie rozumiem twojego geniuszu..."

    ---------------------

    Pytanie brzmi: dlaczego miasto miałoby budować nowe mieszkanie w wysokim standardzie by zamieniać je na stare w niskim standardzie?

    Sympatykowi Zaleskiego nasuwa się następująca odpowiedź:

    - Toż to niegospodarność! Bo jak: budować nowe i zamieniać na stare?

    Ja z kolei nie rozumiem jak można obok mieszkania starego - w wielkiej płycie, w standardzie lat 70-tych albo 80-tych - budować drugie: nowe, ale także w obniżonym standardzie.

    Koleś tego nie widzi, Zaleski też tego nie widzi.

    Nasze miasto ma więc z tymi panami poważny problem: - bo komu oni chcą poprawić standard swoją inwestycją?

    Nikomu. Inwestują w budowę domów o obniżonych standardach.

    Obok wieżowca z płyty z rozwaloną windą stawiają blok bez balkonów i piwnicy. Przecież skoro jeden ma balkon, a drugi piwnice, a trzeci jest z cegły to uśredniając to wszystko wychodzi... mieszkaniowa hybryda na miarę Czasu Gospodarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze się ubawiłem czytając, jak sympatyk Zaleskiego próbuje rozgryźć zjawiska rynkowe:)

      "Kupowanie mieszkań na rynku wtórnym to idiotyczny pomysł. Miasto buduje przeciętnie dwupokojowe mieszkania (nowe!) za 140 tysięcy złotych od sztuki. Ciężko za to kupić mieszkanie tej wielkości, a jeszcze trzeba zrobić remont"

      Kolesiowi chodzi o to, że magistrat za wybudowanie nowego mieszkania (M2) w tzw. obniżonym standardzie płaci średnio 140 tys zł i jest to dużo mniej niż cena starego mieszkania na rynku wtórnym - załóżmy cenę za m2 na rynku wtórnym na poziomie 3.5 tys zł, to 50 m2 kosztuje 175 tys zł.

      O ile droższe będzie mieszkanie z balkonem i piwnicą (lub schowkami)? Naprawdę nie dużo. Załóżmy, że kosztuje 170 tys zł. No to zamieniam się z magistratem: daje mi swoje, stare, w wieżowcu, biorę nowe. I dopłacam 5 tys zł. Magistrat ma do wyboru: dać lokatora do nowe mieszkania które wybudował albo wziąć 5 tys zł i dać go do mojego mieszkania w wieżowcu. To która opcja jest lepsza? Nie wytłumaczysz tego kolesiowi.

      Załóżmy, że oba mieszkania kosztują tyle samo. Ja biorę nowe, magistrat umieszcza lokatora w moim starym. Źle?

      --------

      Cała rzecz w tym, że to rozwiązanie narusza interes deweloperów i spółdzielni. Jeśli ja mogę kupić nowe mieszkanie od magistratu za 140-160 tys zł to nie kupię go od dewelopera za 200 tys zł. Dlaczego to samo mieszkanie kosztuje 140 tys zł gdy jest budowane dla samorządu a 200 tys gdy jest sprzedawane na rynku? Bo na rynku nie ma gwarancji, że znajdzie się nabywca, trzeba najpierw kupić grunt i ponieść wydatki na postawienie chociaż fundamentów żeby myśleć o sprzedaży. Gdy zamawia magistrat chodzi tylko o to, żeby na gruncie należącym do samorządu wybudować mieszkanie: nie ma ryzyka rynkowego, ryzyka sprzedaży.

      W wariancie który proponuje wszystko jest lepiej: ja mam nowe mieszkanie, lokator dostaje mieszkanie, ceny mieszkań są niższe i są one bardziej dostępne, standard zasobów mieszkalnych miasta rośnie, nie ma dzielnic biedy i osiedli zamkniętych.

      Dlaczego to rozwiązanie nie przejdzie? Bo największym deweloperem w Toruniu jest MSM, bo pozostali deweloperzy chcą wysokich marż sprzedażowych, bo spółdzielnie nie chcą lokali komunalnych na swoim terenie, itd.

      Usuń
    2. Kolejna sprawa - skąd założenie, że lokator mieszkania komunalnego nie zapłaci nieco wyższego czynszu (o 10 zł? czy o 50 zł?) jeśli dostanie lepsze mieszkanie choćby z tym balkonem?

      Skąd założenie, że wszyscy lokatorzy mieszkań komunalnych to ludzie o skrajnie niskich dochodach?

      Dziś banki odmawiają kredytu wszystkim, którzy nie mają wkładu własnego. Załóżmy, że nie mam na wkład własny w zakup mieszkania i chętnie zamieszkałby w lokalu komunalnym. Magistrat może wybudować mieszkanie za 160 tys zł - rata kredytu na tę kwotę to ok 800 zł. Bank nie dałby mi kredytu bo nie mam wkładu własnego, ale stać mnie by płacić 800 zł.

      A jak młody człowiek pracuje na umowie zlecenie, ma 25 lat a chciałby założyć rodzinę? Bank nie da mu kredytu - mimo, że go stać na 800 zł czynszu (np z żoną czy dziewczyną).

      I co? Zaleski nie ma oferty dla takich ludzi. No chyba że jakiś slams. Albo mieszkanie na Glinkach bez balkonu.

      Mógłby budować mieszkania dla młodych - woli budować drogi i parkingi. Nic dziwnego, że miasto się nie rozwija.

      Usuń
  2. To jest dylemat, czy lepiej zatruć życie normalnym mieszkańcom w "zwykłym" bloku poprzez umieszczenie w ich klatce 1 patologicznej rodziny czy wybudować takie cuś jak na Olsztyńskiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mieszkań komunalnych na ogół nie trafiają ludzie problemowi.

      Usuń
  3. W Mikołajkach program budowy tanich mieszkań już działa:

    http://www.portalsamorzadowy.pl/gospodarka-komunalna/gmina-buduje-tanie-mieszkania-na-sprzedaz,51747.html

    "Jak poinformowała sekretarz miasta Joanna Wróbel, gminny program budowy tanich mieszkań ma być pomocą dla młodych ludzi i rodzin z gminy Mikołajki.

    "Często młodzi ludzie nie mogą pozwolić sobie na własnościowe mieszkanie, ponieważ nie stać ich na kredyt bankowy"- podkreśliła.

    Wyjaśniła, że system budowy tanich mieszkań oparty jest o założenie, iż inwestor, czyli zakład usług komunalnych zbuduje budynek mieszkalny z lokalami, które lokatorzy mogą wykupić, płacąc przez 20 lat miesięczne opłaty ratalne."

    OdpowiedzUsuń