Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

wtorek, 11 listopada 2014

Wybory 2014 w Toruniu: głosowanie do sejmiku



W tym miejscu chciałbym napisać trochę o wyborach do sejmiku.


Nie kasuję poprzedniego wpisu bo komentowaliście; jego treść w dużej mierze przeniosłem w to miejsce. O Toruniu napiszę w kolejnej notatce. Spróbuję też odpuścić trochę ataki na Platformę i zrozumieć toruńskich działaczy: w regionie (wpis poniżej) i w mieście (nadchodząca notka). 




1. Podział na okręgi wyborcze w wyborach do sejmiku

Podział na okręgi wyborcze ma bardzo duży wpływ przede wszystkim na sposób sprawowania rządów co odgrywa potem znaczącą rolę podczas wyborów. Rządzący starają się umocnić swoją pozycję w okręgach, dzięki którym udało mu się zdobyć władzę i odebrać elektorat opozycji w okręgach, gdzie miała ona przewagę (podobnie jak w kampanii wyborczej w USA, podczas której walka toczy się głównie w poszczególnych stanach federacji).

Województwo kujawsko-pomorskie podzielone jest na 6 okręgów wyborczych:

Nr 1. Samotne miasto Brzydgoszcz - 5 radnych
Nr 2. Północno-zachodnia część województwa: powiaty wokół Bydzi oraz północna część regionu na zachód od Wisły: Nakło, Sępólno, Tuchola, Świecie (Bory i Krajna) - 6 radnych


Nr 3. Północno-wschodnia część województwa: Grudziądz, Brodnica, Wąbrzeźno, Golub-Dobrzyń (wschodnia część Ziemi Chełmińskiej) - 5 radnych
Nr 4. Centralna część województwa: Toruń i Chełmno wraz ze swoimi powiatami ziemskimi (zachodnia część Ziemi Chełmińskiej) - 6 radnych


Nr 5. Południowo-zachodnia część województwa (Pałuki) i zachodnia część Kujaw: czyli Inowrocław, Mogilno, Żnin, Radziejów - 5 radnych
Nr 6. Południowo-wschodnia część województwa: Włocławek, Aleksandrów, Lipno, Rypin (wschodnie Kujawy i Ziemia Dobrzyńska) - 6 radnych




Podział na okręgi wyborcze przeprowadzony został więc w poprzek ukształtowanych historycznie powiązań gospodarczych i więzi społecznych: miasto Brzydgoszcz wycięto nie tylko z Kujaw, do których historycznie należy, ale nawet z powiatu bydgoskiego pozostawiając ją osamotnioną między Kujawami i Pałukami (okręg nr 5 i okręg nr 6) Krajną i Borowiakami (okręg 2) oraz znienawidzoną w Bydgoszczy Ziemią Chełmińską (okręg nr 3 i 4). 

Nic dziwnego, że Bydgoszcz nie ma nic do gadania w województwie: jest samodzielnym okręgiem wyborczym , wyspą pływającą w interesie posłów z Torunia i okolic Torunia - zarówno na sejmik jak i na sejm wielki w Warszawie. Bydgoszcz jest wyspą której nikt nie rozumie i której zrozumienia w regionie nikt specjalnie nie potrzebuje by nim rządzić. 

Taka sytuacja jest na dłuższą metę nie do utrzymania. Tymczasem jest ona wynikiem strategii obranej przez Platformę Lenza i Całbeckiego. Moim zdaniem metropolię BiT można zbudować wyłącznie poprzez podział władzy 50:50 między Bydgoszcz i  Toruń oraz przy 100% poparciu dla idei. Jeśli Bydgoszcz oczekuje dwóch obszarów aglomeracyjnych to tak powinna wyglądać przyszła metropolia.


2. Podział okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu i Senatu


W wyborach do Sejmu okręgi przypominają dawne województwa: bydgoskie (okręg nr 4) i połączone toruńskie z włocławskim (okręg nr 5)

wikipedia.pl - okręgi wyborcze do Sejmu
okręg nr 4 - bydgoski: 2 posłów: 1.001,5 tys. mieszkańców
okręg nr 5 - toruński: 3 posłów: 1.044,6 tys. mieszkańców
różnica: 42 tys mieszkańców



W wyborach do Senatu mamy od niedawna okręgi jednomandatowe i ordynację większościową. Okręgi są mniejsze, jest ich pięć, ale w ogóle nie pokrywają się z okręgami w wyborach samorządowych.

bydgoszcz24.pl - Okręgi wyborcze do Senatu


Powiat radziejowski, który w wyborach samorządowych należy do okręgu nr 5 (Inowrocław, Żnin, Mogilno, Radziejów) w wyborach do Senatu leży w tym samym okręgu co Włocławek i Aleksandrów, Lipno i Rypin. Z kolei Rypin będący w wyborach w sejmiku w okręgu nr 6 został w wyborach do senatu przesunięty do okręgu pn-wsch (nr 3) który tworzy Grudziądz, Brodnica, Wąbrzeźno i Golub-Dobrzyń (wschodnia część Ziemi Chełmińskiej). 

W wyborach do senatu Bydgoszcz i powiat bydgoski stanowią jeden okręg wraz z północą częścią dawnego województwa bydgoskiego podczas gdy do sejmiku są to dwa osobne okręgi wyborcze. W wyborach do senatu Krajna została połączona z Pałukami, podczas gdy do sejmiku Krajna połączona jest z Borami. 

* * * 
Podział na okręgi powinien być spójny bo inaczej wyborca będzie skołowany i de facto pozbawiony demokratycznego prawa do reprezentacji. Rypińskiego wyborcę będzie reprezentował na sejmiku radny włocławski a w parlamencie senator z Grudziądza. Tak nie powinno być.

Zmiana ordynacji w wyborach do senatu była wspólnym dziełem posłów Platformy Obywatelskiej i PSL. W województwie kujawsko-pomorskim działacze z Torunia podporządkowali strukturę pod swoje polityczne potrzeby kierując się własnym dobrem, nie zaś dobrem regionu i jego mieszkańców, których potraktowali jak pionki na szachownicy w konflikcie partyjnym: rywalizacji między frakcją toruńską z frakcją bydgoską. 

Zdaję sobie sprawę, że treść tej notki będzie prowadziła do zarzucenia mi sympatii do PiS i do Bydgoszczy - czyli wszystkiego, co w Toruniu niemile widziane - niemniej jednak przytoczę z linku ze strony posła PiS Marka Gralika obszerny fragment:

Pokrzywdzenie bydgoszczan wynika z przyjętego podziału województwa kujawsko-pomorskiego na dwa okręgi wyborcze do Sejmu RP: toruński i bydgoski, z których toruński jest minimalnie większy od bydgoskiego. Z tego powodu w toruńskim wybiera się 13 posłów, a w bydgoskim 12. (...) 
W województwie kujawsko-pomorskim zgodnie z przyjętą w Kodeksie wyborczym normą przedstawicielstwa wybiera się 5 senatorów. Dlatego że toruński okręg wyborczy jest minimalnie większy podzielono go na trzy okręgi senackie, a bydgoski tylko na dwa. 
Dwóch senatorów w okręgu bydgoskim też nie wybiera się sprawiedliwie, bowiem senacki okręg z Bydgoszczą liczy 600 tys. mieszkańców, a ten drugi z Inowrocławiem ledwo ponad 400 tys. mieszkańców. Toruńskiego senatora wybiera 340 tys. mieszkańców. 
Zapytaliśmy posła Waldy’ego Dzikowskiego z PO dlaczego 600 tys. wyborców z okręgu bydgoskiego wybiera jednego kandydata do senatu tak samo jak 344 tys. mieszkańców okręgu toruńskiego.

– To jest zgodne z zasadami reprezentatywności – mówi poseł Dzikowski. – Opracowaliśmy wielkość okręgów przy współpracy specjalistów z PKW.
- Ależ to jest właśnie niereprezentatywne jeśli 600 tys. ludzi będzie miało jednego senatora i 340 tys. również jednego przedstawiciela – zaprotestowaliśmy.

Poseł Dzikowski wyjaśniał dalej: – Tworzono okręgi także w oparciu o związki kulturowe i zdrowy rozsadek. W Poznaniu jest podobnie. Okręg miejski jest zdecydowanie większy od powiatowego. I co? Mieliśmy wyjąć dwie trzy dzielnice z Poznania i włączyć do okręg powiatowego?

Pan Dzikowski twierdzi więc, że sejmik województwa kujawsko-pomorskiego dzieląc je na okręgi w wyborach samorządowych nie kierował się ani związkami kulturowymi ani zdrowym rozsądkiem.

Uwierzyłbym w zapewnienia Dzikowskiego gdyby nie przesunięcie powiatu radziejowskiego z okręgu bydgoskiego do toruńskiego w wyborach do senatu, które sprawiło, że okręg toruński stał się minimalnie większy.

Na mapie z portalu Bydgoszcz24.pl (zakładam, że przedstawia prawdziwe dane) w bydgoskim świecie uprawnionych do głosowania jest 600+409 = 1.009 tys mieszkańców, natomiast w świecie toruńskim: 337+344+366=1.047 tys mieszkańców, w tym w powiecie radziejewskim 42.3 tys. Różnica (1009-1047) to 38 tys mieszkańców.

Z kolei z przytoczonych wyżej informacji z wikipedii w okręgu nr 4 (bydgoskim) mieszka 1,001 mln osób a w okręgu nr 5 (toruńskim) 1,045 mln mieszkańców, co daje 44 tys różnicy. Gdyby powiat radziejowski był w wyborach do sejmu i senatu w tym samym okręgu co w wyborach do sejmiku wówczas to Bydgoszcz miałaby 13 posłów i 3 senatorów a Toruń 12 posłów i 2 senatorów.


3. Granica na Kujawach

W wyborach do sejmiku okręgi nr 3 i nr 4, czyli Ziemia Chełmińska to historycznie obszar związany z Toruniem. Obszar bydgoski zaś to oprócz okręgu nr 1 także zachodnia część okręgu nr 2 i zachodnia część okręgu nr 5 ciążące w stronę Wielkopolski.

Bardzo ważnym okręgiem w wyborach do sejmiku jest więc okręg nr 6 obejmujący wschodnie Kujawy i Ziemię Dobrzyńską, czyli dawne województwo włocławskie. Obszar ten w przeciwieństwie do pozostałej części województwa kujawsko-pomorskiego znajdował się w zaborze rosyjskim i w związku z tym ma własną odrębność oraz stosunkowo niewiele powiązań z Bydgoszczą czy Toruniem, które zorientowane były na Wielkopolskę (CB) i na Pomorze (CT).

granica zaborów podzieliła Kujawy - 
- od tego czasu Radziejów przynależy do okręgu włocławskiego


Pomijając 6 mandatów z okręgu nr 6 (Kujawy i Ziemia Dobrzyńska) obszar bydgoski ma 16 mandatów (5+6+5), a obszar Toruński 11 mandatów (5+6) co oznacza stosunek 60:40 na korzyść Bydgoszczy. 

Ostatnie dwie kadencje były jednak okresem budowania toruńskich wpływów w okręgu obejmującym Inowrocław (5) i Włocławek (6). Poza tym Toruń przekroczył również granice Wisły w powiecie świeckim i tucholskim. Otaczając Bydgoszcz z trzech stron złożyliśmy jej ofertę nie do odrzucenia: wspólna metropolia.

Jestem wielkim przeciwnikiem robienia polityki wokół kwestii rozwoju gospodarczego. Alienowanie Bydgoszczy i osłabianie jej potencjałów względem Torunia nie sprzyja rozwojowi województwa. 

Hasło Piotra Całbeckiego - "zgoda buduje" - wydaje mi się polityczną perwersją. 


* * *

Mam wrażenie, że trzej panowie z Torunia - Całbecki, Lenz i Wojtczak - realizują strategię politycznej marginalizacji największego miasta w województwie trzymając na dystans jej polityków. Prowadząc w ten sposób politykę województwa doprowadzili do eksplozji niezadowolenia społecznego w Bydgoszczy oraz reinkarnacji lokalnego szowinizmu (który nieźle podbija oglądalność toruńskich i bydgoskich stron Gazety Wyborczej).

Nie wierzę w słuszność takiego stylu prowadzenia polityki. Nie jest konstruktywny. Polityczne gry nie mają żadnej wartości dodanej dla obywateli, przynoszą korzyści jedynie bardzo wąskiej grupie lokalnych bonzów którzy załatwiają sobie stanowiska, forsę, kasę z projektów europejskich kupcząc poparciem ludzi, którzy ich wybrali. 

Wierzę w istnienie interesu publicznego. Mam wrażenie że dla panów Lenza, Całbeckiego i Wojtczaka istnieje tylko interes polityczny, partykularny i prywatny.


4. Stary podział administracyjny aktywny polityczne


Dawne województwa: toruńskie (675 tys) i włocławskie (435 tys) miały w 1998 roku w sumie 1,110 mln mieszkańców, podczas gdy województwo bydgoskie: 1,136 mln mieszkańców. 

Dziś okręg wyborczy nr 5 w wyborach do Sejmu - czyli dawne woj. toruńskie i woj. włocławskie - miał w 2011 roku 1,045 mln mieszkańców i 839 uprawnionych do głosowania, podczas gdy okręg wyborczy do Sejmu nr 4 - dawne woj. bydgoskie - miał w 809 tys mieszkańców. 

W wyborach do sejmiku do zdobycia są 33 mandaty w 6 okręgach:

- 16 w dawnym województwie bydgoskim a obecnie w okręgu wyborczym do Sejmu nr 4 (bydgoskim)
- 11 w dawnym województwie toruńskim oraz 6 w dawnym województwie włocławskim, co daje 17 w obecnym okręgu wyborczym nr 5 (toruńskim)

Proporcje wyglądają więc następująco: 17:16 na korzyść Torunia i to mimo tego, że Radziejów został dołączony do części bydgoskiej. Fascynujące, prawda? 

W wyborach do Sejmu Okręg nr 5 (toruński) ma nieznacznie większą liczbę mieszkańców tylko dzięki temu, że w jego skład wchodzi powiat radziejowski. W ten sposób uzyskuje jednak 13 mandatów poselskich podczas gdy okręg bydgoski ma ich 12. 

W wyborach do sejmiku powiat radziejowski wchodzi w skład okręgów które składają się na sejmowy okręg bydgoskiego. Dzięki temu te okręgi są liczniejsze niż okręgi składające się na sejmowy okręg toruński, ale to okręg toruński ma 17 radnych a bydgoski 16.

* * *

Nie chciało mi się przepisywać wyników głosowania ze strony PKW więc wkleiłem wyniki wyborów do  czyli liczbę głosów oddanych na kandydatów, którzy weszli do sejmiku. 

Zsumowałem głosy oddane w 2010 roku na kandydatów w okręgach sejmikowych 1+2+5 (Bydgoszcz + Krajna + Pałuki i zachodnie Kujawy), a więc tych, które składają się na dawne województwo bydgoskie a dzisiejszy okręg sejmowy nr 4 (bydgoski). Podobnie dodałem głosy z okręgów sejmikowych nr 3+4+6 (Grudziądz+Toruń+Włocławek) składających się na dawne województwa toruńskie i włocławskie a dziś sejmowy okręg toruński.


W części toruńskiej jest o 1 mandat więcej, więc sumując głosy tylko tych, co weszli otrzymamy zawsze 6% różnicę głosów na korzyść Torunia (2/33). To dużo, ale to nie wszystko. 

Koalicję tworzą PO i PSL. W całym sejmiku te partie mają  54+11=65% głosów. Platforma mogłaby też rządzić sama bo 54% głosów to większość bezwzględna. Najważniejsze jest jednak coś innego: tylko 22% głosów na PO jest z Bydgoszcz, a aż 32% pochodzi z Torunia. Dodając do układanki PSL te proporcje nie ulegają zmianie: Toruń ma cały czas blisko 60% głosów w koalicji rządzącej województwem (32+6 / 22+5 = 38/65).

Co by się stało, gdyby Platforma uzyskała gorszy wynik w najbliższych wyborach? Nic by się nie stało, bo koalicja PO+PSL zachowuje przyzwoitą przewagę nad PiS. Bardziej realna jest koalicja SLD+PSL+PO niż uzyskanie przez PiS ponad 50% mandatów w sejmiku.

Gdyby doszło do koalicji SLD+PSL+PO Toruń i tak będzie miał w niej większość dzięki 1 dodatkowemu mandatowi który zwiększa siłę głosu Torunia względem Bydgoszczy o 6%. Silne SLD w okręgu wyborczym obejmującym dawne województwo bydgoskie zwiększa polityczną siłę Bydgoszczy i skraca dystans do Torunia. Warto też pamiętać, że bydgoska PO ma korzenie pezeteperowskie, podczas gdy toruńska solidarnościowe, więc w szerszej koalicji rządzącej Toruń będzie musiał bronić się jednym dodatkowym mandatem okręgu toruńsko-włocławskiego.

Jak wyglądałyby koalicje wyborcze gdybyśmy zostali przy dawnym podziale administracyjnym? Toruniem rządziłaby koalicja PO+PSL. Ale w Bydgoszczy koalicja PO+PSL miałaby stosunkowo niewielką przewagę (22+5 /47)= 57%. Dużo bardziej reprezentatywna dla oczekiwań społecznych byłaby koalicja PO+PiS lub PO+PSL+SLD. To bardzo ważna konstatacja.

* * * 

Scenariusz odzyskania przez Bydgoszcz większości zakładałby stworzenie koalicji, w której Toruń marnuje głosy wybierając Platformę lub w sytuacji, gdy toruńska Platforma bardzo traci poparcie ale wynik wyborczy ratuje jej bydgoska frakcja. To praktycznie niemożliwe.

W tej chwili toruńska przewaga w koalicji bierze się bowiem stąd, że w dawnych województwie bydgoskim SLD ma dwa razy wyższe poparcie niż w dawnym województwie toruńskim i włocławskim. (Tak naprawdę tylko w okręgu włocławskim SLD zdobywa poparcie wystarczające do uzyskania mandatu - w Toruniu i Grudziądzu SLD nie ma w ogóle reprezentacji). SLD musiałoby więc wygrać wybory z Platformą - uzyskać więcej głosów niż PO w nadchodzących wyborach. To jest niezwykle mało prawdopodobne. 

Bydgoszcz mogłaby odzyskać większość także wtedy, gdyby wybory wygrał PiS uzyskując ponad 50% głosów i gdyby bydgoski PiS miał większą reprezentację niż toruński. To jeszcze mniej prawdopodobne przy tak dużym sentymencie do SLD w bydgoskiej części województwa a także dlatego, że okręg toruński ma o jeden mandat więcej.


5. Podsumowanie


Reasumując, Toruń wygrywa wybory do sejmiku dzięki temu, że głosuje na Platformę i ma jeden mandat więcej. Toruń wygra wybory do Sejmu w przyszłym roku bo tam również ma o jeden mandat poselski więcej i silną reprezentację Platformy. 

Toruń rządzi województwem dzięki Platformie i prawdopodobieństwo zmiany układu sił jest bardzo małe.

Granice okręgów wyborczych w wyborach do sejmu, senatu i w wyborach samorządowych są niespójne, prowadzone w poprzez podziałów historycznych a ich celem jest wzmocnienie obszaru obejmującego dawne województwo toruńskie i włocławskie kosztem bydgoskiego. Włocławek i Toruń (WiT) ma 13 posłów do Sejmu (Bydgoszcz 12), 3 senatorów (Bydgoszcz 2), oraz 17 radnych sejmiku (Bydgoszcz 16).

Granice województw sprzed reformy samorządowej są żywe i dzielą kujawsko-pomorskie na pół. Toruńska ściana wschodnia ma trwałą polityczną przewagę na bydgoską ścianą zachodnią. 

Przewaga polityczna Torunia wynika z większego o połowę poparcia dla Platformy w okręgu wschodnim: Grudziądz-Toruń-Włocławek. Dawne województwo bydgoskie traci wpływy polityczne popierając SLD. Poparcia dla tej partii jest tam dwukrotnie wyższe niż w okręgu toruńsko-włocławskim. Ziemia Chełmińska nie ma ani jednego posła SLD, dziś wprowadza ich w naszym okręgu tylko zabór rosyjski, czyli wschodnie Kujawy i Ziemia Dobrzyńska. W dawnym województwie bydgoskim na SLD ma poparcie przede wszystkim w Bydgoszczy, ale też w części północnej i południowej jego części (we wszystkich trzech bydgoskich okręgach do sejmiku). 

Bydgoska Platforma ma korzenie pezetepersowskie, toruńska solidarnościowe. Władze krajowe PO bardziej ufają politykom PO z Torunia. Być może regionalna Platforma zdominowana przez Toruń broni się przed dzieleniem się władzą z Platformą bydgoską głównie z obawy przed wypuszczeniem do PO tylnymi drzwiami środowiska silnie związanego z lewicą. Utworzenie szerszej koalicji: PO+PSL+SLD osłabiło rolę Torunia.

Konflikt na linii Bydgoszcz-Toruń pozornie wydaje się konfliktem wewnętrznym w Platformie Obywatelskiej wynikającym z tego, że politycy PO z Torunia nie chcą dzielić się władzą z bydgoskimi działaczami PO. Jego źródło jest jednak dużo głębsze i ma swoje tło historyczne i ideologiczne. Toruń dusi peerelowski resentyment Bydgoszczy i Włocławka, tłumi "lewicowy reakcjonizm", a jednocześnie ułatwia dominację tendencji liberalnych i modernizujących w województwie (a przynajmniej tak nam się wydaje). Toruń jest silny bo tylko silny Toruń może zahamować powrót lewicy do władzy w województwie. Konieczność stworzenia koalicji z SLD w regionie jest dla toruńskiej PO najgorszym możliwym rozwiązaniem politycznym.

No dobrze, ale czy takie bardzo toruńskie spojrzenie na mapę polityczną województwa nie jest zbyt naiwne? Moim zdaniem ono rozsadza województwo kujawsko-pomorskie. W koncepcji politycznej Całbeckiego, Lenza i Wojtczaka nie ma miejsca na partnerstwo z tym, co buduje tożsamość Bydgoszczy czy Włocławka. Widzę w niej walkę o władzę, nie widzę konsensu politycznego, a to właśnie on jest potrzebny aby budować metropolię.

* * * 

Wydaje mi się, że dziś dobrym rozwiązaniem budującym szeroki konsensus polityczny i katalizującym bydgoskie tendencje byłaby zgoda na dwa obszary aglomeracyjne: bydgoski i toruński, oraz podział władzy politycznej według granicy na Wiśle (między dawnym województwem bydgoskim a toruńskim) i granicy oddzielającej zabór rosyjski od niemieckiego (czyli między dawnym województwem bydgoskim a włocławskim).

(Nawiasem mówiąc, niewiele brakowało byśmy wszyscy "kiblowali" w Polsce B).




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz