Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

środa, 26 października 2016

Konkurs na polskie auto elektryczne


Moto.wp informuje o konkursie na polskie auto elektryczne.

Bardzo podoba mi się ten pomysł rządu Beaty Szydło. Między koncepcją i dobrymi chęciami a realizacją są wielkie bariery, których pokonywanie wyznacza standardy dobrego zarządzania. Punktem wyjścia jest rzucenie wyzwania. Podoba mi się takie podejście do polityki gospodarczej.

Jest przecież za czym tęsknić. Gdybyśmy kupowali polskie samochody, mielibyśmy miejsca pracy, które dziś znajdują się w zachodniej Europie czy dalekiej Azji. Transport to nawet ok 30% PKB. Jeśli  tylko cześć przypada na zakup samochodów osobowych i tak rozwój tej gałęzi sprzyja wzrostowi własnego wkładu także w inny sektory transportu.





Francuzi czy Niemcy są od zamożniejsi także dlatego, że jeżdżą własnymi autami. Nie staniemy się zamożniejsi kupując sobie Citroena czy Volkswagena. Nie dorównamy zamożnością Europie Zachodniej jeśli nie nauczymy się budować własnych aut. Nawet jeśli będą na początku gorszej jakości niż produkty zagraniczne, będą lepiej oddawać poziom naszej zamożności niż kupiony Passat.

Póki co udaje nam się dobrze składać auta włoskie czy niemieckie. Dzięki temu żyjemy na całkiem przyzwoitym poziomie. Moim zdaniem nie osiągniemy poziomu życia w krajach jeżdżących własnymi autami, póki nie stworzymy własnej marki samochodów; alternatywą jest poszukiwanie jakiegoś innego produktu niż auta, który wyrówna nam bilans handlowy w segmencie produktów wysokoprzetworzonych i drogich. Trudniej wymyślić coś nowego i stać się liderem produkcji w Europie rywalizując z wysokorozwiniętymi gospodarkami. Łatwiej jest chyba zrobić coś, co oni robią i doskonalić to do poziomu, który oni opanowali rywalizując najpierw ceną a potem jakością.

Teoria ekonomii nieco inaczej spogląda na to zagadnienie odwołując się do modelu Ricardo i wykazując korzyści z wymiany narodowej wynikające ze specjalizacji w produkcji dóbr, których cena jest relatywnie do innych najniższa. Innymi słowy, jeśli cena polskiego auta wynosi 20 tys ton polskiej pszenicy, a w Niemczech cena niemieckiego auta to 10 tys ton niemieckiej pszenicy, wymiana handlowa będzie korzystna dla obu stron, jeśli Niemcy wyspecjalizują się w produkcji aut a Polska w uprawie pszenicy.

W krajach, które mają dobrze rozwinięty przemysł przetwórczy i łatwy dostęp do kapitału, produkcja przemysłowa będzie relatywnie tańsza a globalizacja i niewidzialna ręka rynku doprowadzi do specjalizacji w produkcji towarów niskoprzetworzonych. Takie produkty łatwo zastąpić. Ich cena nie będzie wysoka na wolnym rynku globalnej wioski. Bez czasowej rezygnacji z korzyści jakie daje wymiana towarowa lub bez pomocy publicznej adresowanej do produkcji zaawansowanej nie powstanie silny i kokurencyjny przemysł.




Polityka zachodniej Europy na otwartym rynku Unii, czy polityka liberalizacji handlu na świecie ma swoich adwokatów w krajach wysokorozwiniętych. Rzeczywiście, przynosi ona dobrobyt i pokój na świecie. Jednocześnie pozwala zabezpieczyć istniejące specjalizacje i domeny przemysłowe w krajach bogatych i czerpać z tego korzyści. Kraje trzeciego świata dzięki otwarciu na świat mogą wyjść z głodu i nędzy, ale nie jest to charytatywny element polityki mocarstw przemysłowych.

Cieszę się, że ktoś w Polsce uruchamia wyobraźnię zamiast powtarzać wyuczone slogany i doktryny, które aktualnie są w modzie. Praca nad projektem "własne auto" daje większą satysfakcję niż praca przy taśmie montażowej. Wierzę, że jesteśmy na tyle praktycznym i systematycznym narodem by rozumieć, że sama wizja nie wystarczy a potrzebne jest dobre myślenie projektowe i umiejetność zdradzania długim, trudnym projektem.

Trzymam kciuki. Fajnie wyobrażać sobie, że w nieodległej przyszłości będziemy masowo przesiadali się do własnych aut elektrycznych. Jakiż to byłby kop dla gospodarki! Trzymam kciuki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza