Most na Waryńskiego

Most na Waryńskiego
Lata 70. Rys. inż. A. Milkowski. Sensowna lokalizacja trasy mostowej (zmieniona przez Zaleskiego)

sobota, 11 października 2014

Wyzwania stojące przed Toruniem



Skoro dzielimy czas i przestrzeń wokół nas na siedmioletnie okresy programowania
chciałbym podzielić się swoimi oczekiwaniami na lata 2014-2020.


Dla mnie punktem wyjścia do dyskusji jest porównanie dzisiejszej Polski do PRL. Urodziłem się w takim szczęśliwym momencie, że trochę pamiętam rzeczywistość poprzedniego ustroju, ale nie na tyle, żeby odczuć ją na własnej skórze.

PRL była ponurym światem z którego ludzie chcieli uciec do kingsajza, ale nie mogli. Dziś każdy może otrzymać paszport i wyjechać. I problem w tym, że Polacy cały czas ze swojego kraju uciekają. Na zachód przenoszą się zwłaszcza młodzi ludzie, którzy chcą założyć rodziny i żyć normalnie.





W PRL rodziny były duże. Dzisiejsze młode pokolenie jest dużo lepiej wykształcone, planujemy założenie rodziny i decydujemy się na ten krok później niż nasi rodzice. Najpierw wykształcenie, potem praca i mieszkanie; dopiero wtedy można myśleć o rodzinie, stwierdzamy. To ogromny postęp. Jako społeczeństwo dokonaliśmy skoku cywilizacyjnego przy okazji liberalizując się w sferze obyczajowej.

Czy staliśmy się dzięki temu bardziej otwarci? Moim zdaniem tylko pozornie. Aż tak szybko zmiany społeczne nie zachodzą. Widzę to również po sobie. Choćbym nie wiem jak demonstracyjnie odcinał się od swojego tradycyjnego wychowania będzie ono ze mnie nadal niespodziewanie wyłazić przy różnych okazjach.

Tacy jak ja ukrywają więc przyjemność z tego, że mogą narzekać klimat polityczny w kraju staje się coraz bardziej konserwatywny i zachowawczy. Nasz Liberalizm toleruje, choć nie powinien, wyścig do kropidła biskupa które święci wszystko, nawet otwarcie saloniku prasowego. Znosimy zachowanie samorządu, który prosi arcybiskupa wierzącego że chłopców nie powinno uczyć się sprzątania by rozpoczął rok akademicki

Rząd Tuska i rząd Kopacz trwają przy tradycji, choć moim zdaniem udają liberalizm i nazywają konsensusem społecznym to, co jest zimną polityczną kalkulację opartą na sondażach. Nie chodzi o wartości, przyszłość czy modernizację. Chodzi o władzę polityczną.

Terapia szokowa działa w gospodarce, transformacja społeczna i obyczajowa zachodzi powoli. Na najbliższe lata wyzwaniem dla Polski będzie wybranie ludzi, którzy swoje decyzje podejmują kierując się wrażliwością i rozsądkiem a nie jak dotychczas kalkulacją polityczną, która hamuje przemianę światopoglądową. Bez niej wciąż będziemy społeczeństwem zamkniętym, skupionym na sobie, zatwardziałym. Bardzo daleko nam jeszcze do europejskiej otwartości a zatrzymaliśmy proces dochodzenia do niej.


* * *

Młodzi ludzie porzucają Polskę tak ich ojcowie i matki porzucali PRL. Jeśli za Polską tęsknią to tylko do czasu, gdy znów postawią nogę na ojczystej ziemi. Dlaczego? 

Gospodarkę napędza konsumpcja ludzi młodych. Dla kogo to wszystko wokół robimy? Dla rodziny. Dla dzieci. Dla siebie. Dobre przedszkole, dobra szkoła, dobra opieka zdrowotna, dobra praca, dobre wynagrodzenie, przytulne mieszkanie, dobry samochód, telewizor, pralka, lodówka, telefon komórkowy... To jest cała prawie cała gospodarka. Jej trzon stanowi konsumpcja którą definiują potrzeby komfortu, wygody i pragnienie zapewnienia najlepszych warunków najbliższym i sobie.


Czy zarządzając miastem Michał Zaleski organizuje swoje cele wokół problemów nowoczesnej gospodarki której siłą napędową jest podnoszenie jakości życia młodych ludzi? Posłuchajmy


Przepraszam, szukałem na jutubie wystąpienia Michała Zaleskiego w którym opowiadałby nie o tym, że Toruń jest pięknym na dotyk miastem, nie o tym, że gdzieś wybudował jakąś byle jaką drogę, ale o wyzwaniach które przed nami stoją Cały czas trafiałem jednak na filmy podobne do zamieszczonego powyżej. 

Zajrzałem więc do Strategii Rozwoju Miasta do 2020 roku której przygotowanie Michał Zaleski powierzył firmie zewnętrznej (co bardzo źle świadczy o kompetencjach jego dyrektorów).


Już w punkcie 1.2 znalazł się jeden z najistotniejszych celów nowocześnie zarządzanego miasta: aktywizacja i integracja grup zagrożonych wykluczeniem społecznym. Dla porównania, dopiero w ramach czwartego celu strategicznego miasta znalazł się punkt "Toruń miastem międzynarodowych spotkań biznesmenów" (cokolwiek to znaczy). Ciekawe, czy Zaleski przeczytał to, co mu napisali.

W części 1.2 strategii miasta znalazła się min. mapa biedy. Mam wrażenie, że bieda nie znika ale intenywnie migruje z centrum na peryferie miasta.


Bieda trafnie znalazła się wysoko na liście priorytetów miejskiej polityki. Od walki z biedą zaczyna się rozwój gospodarczy. Jeśli wydaje się wam, że "zstąpi Inwestor i zmieni oblicze ziemi, tej ziemi" to się mylicie. To nie ekonomia, to zabobony. Wydaje mi się, że w ten sposób wyobrażają sobie rozwój doradcy Zaleskiego tacy jak Krzysztof Koman.

Bogacenie się jest procesem uczenia, który zaczyna się od opanowania skutecznych metod walki z ubóstwem. Zamożne społeczeństwa umieją skutecznie walczyć z biedą. Ta walka wymaga poświęceń bo oznacza konieczność podzielenia się bogactwem (szansą na zdobycie pracy z bezrobotnymi, wynagrodzeniem za pracę, itd) zanim wspólne bogactwo - ten bochenek chleba o jakim mówi Balcerowicz - nie zacznie rosnąć sprawiając, że wszyscy będziemy bardziej zamożni.

Nie odkrywam Ameryki i nie są to żadne ekonomiczne herezje. Proszę też nie zarzucać mi rozdawnictwa bo mówię o wartości jaką jest praca: im jest jej więcej w gospodarce, im mądrzej jest zorganizowana, tym lepiej.

Możemy być społeczeństwem opartym na cwaniactwie z dużym zróżnicowaniem dochodów lub społeczeństwem opartym na wiedzy, pracy, organizacji. (Przez cwaniactwo rozumiem choćby takie zjawisko jak brak paragonu wystawionego przez lekarza, więc proszę nie mówić, że go nie ma. Cwaniactwem politycznym jest też lekceważenie tego zjawiska mimo, że każdy je doskonale zna z autopsji: od premiera, przez ministra finansów, ministra pracy i cały parlament, który głosował za nowelizacją ustawy o ściganiu podmiotów unikających płacenia podatków przez wykorzystanie luk w przepisach czy ucieczkę do rajów podatkowych).

* * *

Nie jest prawdą, że polityka gospodarcza kształtowana przez budżet Unii Europejskiej zmniejsza nierówności społeczne. Nie sądzę by był inny związek między wstąpieniem Polski do Unii a spadkiem współczynnika Gini niż zbieg okoliczności. Gdyby polityka gospodarcza Unii miała sens wówczas kraje, które były jej beneficjentami nie byłyby w europejskiej czołówce krajów ogarniętych kryzysem gospodarczym, gdzie poziom nierówności jest najwyższy i rośnie (cyt:  "Najgorzej było w Hiszpanii (wzrost wskaźnika nierówności o 8 pkt proc.), w Irlandii (5 pkt proc.) i w Grecji (5 pkt proc.)."). Równie prawdziwa mogłaby być teza, że im dłużej jesteś beneficjentem środków europejskich tym większe problemy gospodarcze cię czekają, gdyby kierować się wyłącznie zbiegiem okoliczności.

Nie akceptuję tzw. "akcji społecznej" marszałka Piotra Całbeckiego - kandydata do sejmiku województwa - nie tylko dlatego, że została sfinansowana ze środków europejskich, co jest absolutnie niedopuszczalne. Nie akceptuję jej również dlatego, że nie widzę w niej wartości z punktu widzenia rozwoju gospodarczego Polski.



Nie wierzę w te słowa, która znajdują się w sponsorowanym przez marszałka wywiadzie z marszałkiem. Pomysły jakie dotychczas pan marszałek przedstawiał to budowa linii tramwajowej na lotnisko w Bydgoszczy czy budowa drugiej sali obok sali koncertowej na Jordankach w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Są one tyle warte co tramwaj wodny do Włocławka radnego Jóźwiaka z PO.

"Zbuduj swój region" - krzyczy marszałek. "Weź udział w konkursie - na zwycięzców czekają nagrody (do 31.10.2014" - wybory są dwa tygodnie później). Całbecki czeka na pomysły warte 8 miliardów. Nie chodzi o pomysły warte 7 miliardów. Nie chodzi też o pomysły warte 5 miliardów. Nie chodzi nawet o dobre pomysły. Chodzi wyłącznie o pomysły warte 8 miliardów.

Panowie, weźcie łopatki, idźcie do piaskownicy, tam się możecie pobawić. Ale od gospodarki trzymajcie się z daleka, ok?

* * *

Jeszcze na początku lat 90-tych "zaciskanie pasa", czyli dyscyplina budżetowa była walorem, któremu przeciwstawiono politykę rozdętych wydatków. Dziś zadłużenie i ekspansja fiskalną mają wywołać w Polsce cud gospodarczy, który zatrzyma młodych ludzi dla których nie ma pracy. Konserwatywno-ludowa koalicja, której liderzy - Janusz Lewandowski, Donald Tusk czy Krzysztof Bielecki - dotychczas wierzyli w sprawdzone recepty na sukces gospodarczy w kampanii wyborczej 2014 roku mówią dokładnie co innego niż mówili w kampanii wyborczej 2005 i 2007 roku.

W tym samym czasie Unia Europejska oficjalnie przyznaje, że nie wie jak walczyć z bezrobociem wśród młodych ludzi i deflacyjnym kryzysem do jakiego prowadzi spadek konsumpcji której motorem są wydatki młodych ludzi. Zrujnowane wieloletnią europejską interwencją gospodarki Grecji, Hiszpanii  i Portugalii trafiają na europejskich biurokratów, którzy bezradnie rozkładają ręce podczas gdy kraje o najmniejszym bezrobociu młodych są zarazem płatnikami netto do unijnego budżetu.



Przypadek? Nie sądzę.

"Pieniądze nie rozwiążą problemu" - uważa Angela Markel. Piotr Całbecki uważa inaczej.

* * *

Próbowałem znaleźć recepty jakie administracja Zaleskiego przygotowała by zrealizować cel strategiczny 1.2, czyli zmniejszyć biedę w Toruniu do roku 2020. 



Priorytetowym instrumentem realizacji celu który chcemy osiągnąć do 2020 jest "Strategia rozwiązywania problemów społecznych na lata 2006-2013". Nie lepiej wygląda Program gminy miasta Toruń na rzecz wspierania rodziny i dziecka w ramach systemu pomocy społecznej - skończył się w 2013 roku. Bezdomność? Mamy program na rzecz osób bezdomnych. Również skończył się w 2013 roku.

Dobrą wiadomością jest jednak to, że "Aktualizacja strategii rozwiązywania problemów społecznych na lata 2014-2020" jest obecnie w trakcie konsultacji społecznych. Zaglądając do części zawierającej opis celów uświadomimy sobie ogrom obszaru, który ona obejmuje. Dokument sprawia imponujące wrażenie, wydaje się na pierwszy rzut oka bardzo ciekawy choć nie przedstawia konkretów, w wolnych chwilach będę do niego zaglądał.


Na str 21 strategii znajduje się tabela pokazująca wewnętrzne uwarunkowania strategiczne kwestii dziecka i rodziny.



W ostatnim punkcie czytamy: "pozytywnie oddziałujący na środowisko MDK oraz Dom Harcerza" - siła oddziaływania +2.

Michał Zaleski zabierał w sprawie Domu Harcerza zdanie wiele razy, przy czym mi najbardziej utkwiła następująca wypowiedź ze stycznia tego roku: "Po co nam czapa w w postaci Domu Harcerza 

Zaleski nie przeczytał. Nie uczestniczy w pracach nad najważniejszym dokumentem strategicznym miasta. Nie wie, nie orientuje się, a może po prostu oderwaliśmy go właśnie od ocieplania jakiegoś przedszkola czy lania asfaltu, gdzieś na Kociewskiej. Tak wygląda podejście Michała Zaleskiego do zarządzania miastem i realizacja strategii, w której przygotowanie wkładane jest tyle pracy nie tylko urzędników ale również organizacji pozarządowych.

* * * 

Gospodarka to żywy organizm składający się z tylu procesów co otaczająca nas przyroda: możemy przewidzieć pogodę na jutro, nie odkrywamy Ameryki mówiąc, że po zimie przyjdzie wiosna, a potem lato i jesień. Symptomy wiosny są widoczne dla każdego, ekonomista może je dostrzec trochę szybciej tylko dlatego, że ma do tego jakieś narzędzia.

Gospodarka PRL załamała się pod ciężarem zadłużenia. Nie róbmy tego samego gospodarce 3RP, którą z takim trudem i takim kosztem społecznym budowaliśmy.

Jeśli chcemy mieć silną gospodarkę w mieście realizujemy "Strategię rozwoju miasta do 2020" kierując się określonymi w niej priorytetami, czyli najpierw dokończmy pracę nad "Strategią rozwiązywania problemów społecznych do 2020" a potem spróbujmy zrealizować jej cele. Tylko w ten sposób zatrzymamy exodus młodych ludzi z miasta i kraju. Proszę przejrzeć ten dokument i zobaczyć jaki ogrom wyzwań przed nami i ile zaniedbań w tej sferze narosło za czasów Michała Zaleskiego.

Odeślijmy pana Całbeckiego i pana Zaleskiego do piaskownicy, z łopatkami, wiaderkami, najwyżej im się trochę te garniturki pobrudzą. Skupmy się na problemach rozwoju gospodarczego i społecznego miasta.

Zgadzam się, że nie może być tak, że teren przemysłowy Abisynii w sąsiedztwie autostrady jest cały czas nieuzbrojony. To jest absolutna porażka Zaleskiego, ten teren powinien być gotowy przed otwarciem A1. Prawda, miasto potrzebuje również połączenia z autostradą od południa. Nie są to jednak sprawy trudne i skomplikowane; brak połączenia z A1 od południa to po prostu kwestia błędnej lokalizacji mostu, sami ten problem sobie stworzyliśmy. Przygotowanie i realizacja inwestycji infrastrukturalnej nie jest tak skomplikowana jak realizacja działań z obszaru polityki społecznej.

Nie może być tak, że szpital miejski jest najgorszym szpitalem w mieście, w szkołach panują gorsze warunki niż 30 lat temu, gdy chodziłem do podstawówki. Na początku lat 90-tych nie było tak wyraźnych nierówności społecznych, są one dziś wielkim wyzwaniem dla systemu edukacji. Przedszkola to nie luksus o który trzeba się prosić, żłobki są standardem w krajach europejskich a dla naszego samorządu to jakiś niechciany problem. Nie chodzi mi o żłobek z którego dzwonią że dziecko jest chore i trzeba je zabrać do domu. Nic dziwnego, że młodzi ludzie uciekają z Torunia, wyjeżdżają z Polski.

Jeśli chcemy rozwijać gospodarkę to polityka społeczna i aktywizacja zawodowa powinny być dla nas priorytetem. Przez ostatnie lata uczyliśmy się jak marnować środki europejskie przeznaczone na kapitał ludzki; sięgnijmy teraz po sprawdzone metody które zadziałały w Niemczech, krajach skandynawskich czy w krajach Beneluksu, przestańmy kierować się priorytetami narzuconymi przez harmonogram wydawania środków europejskich.

Albo patrzmy jak panowie w garniturach bawią się łopatkami.

* * *

Na forum toruńskiej Gazety Wyborczej zawsze przed wyborami aktywizują się zwolennicy obecnej władzy. Nie inaczej jest tym razem. Zwolennicy "gospodarza" atakują Czas Mieszkańców za brak pomysłów na gospodarkę. Tymczasem przedstawione przez Czas Mieszkańców założenia programowe są bardzo dobrym fundamentem programu gospodarczego. Brakuje konkretnych działań, recept, narzędzi i instrumentów, brakuje oczywiście wskazania instytucji, które zajmą się jego realizacją. Jak jednak opisać coś, co w Toruniu w ogóle nie istnieje, lub istnieje na marginesie, jako konieczność i smutny samorządowy obowiązek (takie opinie najczęściej padają z ust zwolenników Zaleskiego na forum GW)?

Nasze miasto jest "tanim samorządem", my się szczycimy tym, że "najmniej przeznaczamy na działalność bieżącą" a najwięcej ładujemy w inwestycje. Tu trzeba od nowa zbudować samorząd, tu sam program nie wystarczy.

Odpowiadając sobie na tytułowe pytanie o wyzwania stojące przed Toruniem w najbliższych latach chciałbym wymienić dwa: 1. zwiększenie otwartości społecznej i 2. walka z biedą i wykluczeniem poprzez promocję wartości jaką jest praca.

Nie jest w stanie ich osiągnąć skompromitowana PO, nie jest nimi zainteresowany Michał Zaleski i jego komitet. Pozostali liczą wyłącznie na koalicję i nie chcą władzy w mieście. Wybieram Czas Mieszkańców bo oczekuję zasadniczej zmiany filozofii zarządzania miastem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz